Życie i praca polskiego pilota Qatar Airways
Blog > Komentarze do wpisu
Latając Airbusem

Zawalony różnymi sprawami ciągle odwlekałem opis moich opinii i wrażen dotyczących latania Airbusem. Jak już wspomniałem wcześniej - Boeing i Airbus to dwa różne światy i wybór pomiędzy nimi to jak wybór pomiędzy brunetką a blondynką. Porównanie A320 do 737, nawet najnowszych wersji jest trudny czy wręcz nieadekwatny, bo ich powstanie dzieli sporo czasu.
Boeing to typowy samolot dla swoich czasów, ze wszystkimi zaletami i wadami - klasyczne sterowanie, trochę elektroniki do kontroli systemów i pomocy załodze. Dzięki temu przeszkolenia sa w miarę krótkie, ale kokpit sprawia na pierwszy rzut oka chaotyczne wrazenie z tą mieszanką nowoczesnych przyrzadow jak EFIS czy FMS oraz wręcz staroci - tych do kontroli systemów na górnym pulpicie. Dla linii wazne jest aby działało, więc zamawiają (jak np. amerykanski Southwest) 737NG gdzie nowoczesne wyświetlacze zamiast tzw. zintegrowanego zobrazowania wyświetlają przyrzady tak, jak to bylo z 40 lat temu - dziwne, bo nie wykorzystuje to raczej pełnych możliwosci systemu...

A320 powstał ze 20 lat później w oparciu o najnowsze rozwiązania techniki lotniczej, elektroniki, ergonomii - to widać i czuć kiedy sie w kokpicie juz zasiądzie. Samolot jest wygodniejszy do pracy, łatwy w obsłudze, wymagane informacje są na swoim miejscu, aczkolwiek z racji odmiennej filozofii dzialania - trochę czasu zajmuje dokladne poznanie samolotu, jego wyczucie - szczególnie dla ludzi z doświadczeniem (od pewnych rzeczy trzeba się... odzwyczaic!); natomiast nowicjusze nie mają problemu, bo dla nich i tak wszystko jest nowe. Moim skromnym zdaniem kokpit Airbusa jest chyba najprostszym we współczesnych samolotach komunikacyjnych, bez zbędnych "bells & whistles" jak to mawiali starozytni ;) a jednocześnie dostarczający załodze kompletnych informacji. Jestem wielkim fanem tych samolotów, to niewątpliwie nowa jakość w lotnictwie cywilnym. Przeszkolenia na kolejne typy z A320 na 330/340 to tzw. CCQ (cross crew qualification) czyli przeszkolenie z różnic pomiędzy samolotami i trwa kilkanaście (góra!) dni. To spory zysk dla linii lotniczych, bo Boeing wprawdzie ma podobny program przeszkoleń pomiędzy poszczególnymi swoimi samolotami, ale tutaj różnic jest wiele wiecej i kabiny Boeingów są zaledwie podobne a nie identyczne jak to w Airbusach.

Ciekaw jestem Dreamlinera czyli 787, bo to jest rewolucyjna konstrukcja z wielu względów, głównie konstrukcyjnych, ale pomimo dużych wyświetlaczy czy świetnego dizajnu nie ma w kokpicie zbyt wielu rzeczy, których nie mają obecnie latające Airbusy, Boeingi czy Embraery

piątek, 20 kwietnia 2007, piotr.smietana

Polecane wpisy

  • Będę cierpliwy...

    ... ale do czasu! Dyskusja to dobra rzecz, pod warunkiem, że rozmawia się o TYM SAMYM! W nawiązaniu do dyskusji pod jednym z ostatnich moich postów, jeszcze raz

  • Oshkosh

    Zaraz, o czym by tutaj... Ach tak! OSHKOSH!!! Tradycyjnie na przełomie lipca i sierpnia każdego roku, od ponad 50 lat odbywa się w Oshkosh największa impreza ma

  • Seattle

    Nazwa tego miasta miłośnikom lotnictwa mówi chyba wszystko - kolebka Boeinga, siedziba części cywilnej koncernu. Właśnie nadarzyła mi się okazja aby odwiedzić t

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: , *.adsl.inetia.pl
2007/04/24 18:21:53
Panie Piotrze, takie małe pytanko.
Czy nie uważa Pan, ze swojego doświadczenia, że dla młodych pilotów lepiej jest najpierw poznać "stare" samoloty z tradycyjnym sterowaniem i przyrządami a potem przesiąść się na samoloty typu Airbusa, czy jednak nie ma to za bardzo znaczenia, i raczej skłaniałby się Pan do stwierdzenia że im szybciej się zacznie latać na takich Full Glass Cocpit-ach z Fly-By-Wire tym lepiej?

Nie ukrywam że m.in. ta opinia pomogłaby mi lepiej zaplanować budowanie mojego doświadczenia (akurat wyznaje zasadę że lepiej trochę dłużej poczekać kiedy trzeba, niż podjąć za wcześnie coś na to mogę nie być przygotowany).
Prosiłbym o kilka słów.

pozdrawiam serdecznie
Michał R.
-
2007/04/28 11:30:58
Z pewnością nie zaszkodziłoby, ale... Jak już wspomniałem - dla młodego pilota i tak wszystko jest nowe. Pewnie, że im więcej doświadczenia w powietrzu tym lepiej, szczególnie jeśli chodzi o tak podstawową sprawę jak np. start czy lądowania, a tutaj nic nie zastąpi treningu. Wiele linii lotniczych, które maja na stanie i Boeingi i Airbusy jak np. Lufthansa czy Air France ustawia od początku karierę swoich pilotów - ci którzy zaczynają od 737 latają na Boeingach, a Ci co na A320 latają na A330/340, m.in. chodzi też o zmniejszenie kosztów szkolenia. Tym niemniej przeszkala się pilotów z Airbusa na Boeinga i dają sobie z tym radę, bo po kilku latach (a po tylu mniej więcej robi sie pierwsze przeszkolenie od wejścia do linii) nawet młody pilot ma doświadczenie wystarczające aby sobie poradzić z taką przesiadką. Raz jeszcze - w lotnictwie doświadczenia nabyte w powietrzu są bezcenne, co nie znaczy, że teorię można sobie odpuścić, szczególnie latając zawodowo. Ale to chyba oczywiste...
Napisz do Nas!


Liczba wizyt



Zobacz Księgę Gości

Odwiedziłeś Nas? Masz Uwagi? Będzie Nam miło jeśli dopiszesz się do Księgi Gości


Locations of visitors to this page
Pisz swój dziennik w Internecie
Blog należy do Syndykatu Blox.pl