Życie i praca polskiego pilota Qatar Airways
Blog > Komentarze do wpisu
Start
Tym razem będzie o tym, co się dzieje podczas przerwania startu. Powszechnie ludzie uważają lądowanie za najniebezpieczniejszą część lotu. Owszem, lądowanie bywa niełatwe, bo jest... konieczne po tym, jak samolot wystartował, bądź co bądź ;) Z drugiej strony - pilot ma spore ułatwienie ze strony automatyki - piszę tu o dużych samolotach, bo lądowanie automatyczne, szczególnie to we mgle jest codziennością. Start traktowany jest przez niefachowców niejako po macoszemu - bo co tam może się stać? Szczególnie dwa zdarzenia sprzed kilkunastu już chyba dni znów dolały oliwy do ognia kasandrycznych dziennikarzy! Jest to niejako ugruntowane przez stare przysłowie lotników które mówi, że start jest opcją a wyladować samolot musi! Prawda jak zwykle jest bardziej skomplikowana... Pisałem już nieco o awarii podczas startu przy dużej prędkości i o starcie kontynuowaym, po prędkości decyzji. A co trzeba zrobić kiedy awaria zdarzy się wcześniej? W lotnictwie stosujemy definicję przerwanego startu, która dzieli start na 2 etapy - małej i dużej prędkości. Jako granicę przyjmuje się prędkość 80 węzłów dla Boeing i 100 dla Airbusa. Różnica wynika wyłącznie z nieco innych charakterystyk systemów automatycznych pomagających pilotowi podczas startu. Chodzi m.in. o wskazania Flight Directora, uzbrojene hamulców (autobrakes), spoilerów, a głównie - blokady układów ostrzegawczych (EICAS - Boeing, ECAM - Airbus) i związanych z tym ostrzeżeń Master Caution/M. Warning. W skrócie - następuje to przy predkości 80(100) kts. Jakakolwiek awaria poniżej tej wartości spowoduje sygnał MC, zaś powyżej - alarm będzie zablokowany (do pewnego czasu PO starcie). Dlaczego tak? Bo wtedy samolot jest na małej prędkości, ma ciągle dużo pasa przed sobą, hamulce i koła nie są aż tak bardzo obciążone, zaś pilot ma dużo czasu na decyzję. Powyżej tej prędkości alarmy MC są wyciszone ZA WYJĄTKIEM tych mających bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo czyli pożar, awaria silnika, windshear (spodziewany) czy samolot niezdatny w jakikolwiek inny sposób do lotu. W takim przypadku pilot ma OBOWIĄZEK przerwać start, oczywiście jeśli prędkość jest jeszcze poniżej V1. Jak widać, dzieje się to już przy dużej predkości czyli czasu jest mało, reakcje muszą być precyzyjne, ważna jest koordynacja załogi. Dodatkowo ta wartość graniczna ma dodatkowe funkcje - ponieważ prędkość 80(100) kts musi być potwiedzona głosem przez OBU pilotów służy także do sprawdzenia czy wszystko jest OK z pilotami, ale przede wszystkim - do ostatniego sprawdzenia wskazań prędkościomierzy. Niezgodność w tym przypadku to także konieczność przerwania startu, bo zdecydowanie lepiej sprawdzić co jest źle na ziemi niż próbować latać bez prędkościomierzy. (samolot lata dzięki powietrzu opływającemu skrzydła, dlatego pilot MUSI znać tą prędkość). Oczywiście każdy manewr przerwanego startu wiąże się z gwałtownym hamowaniem, tym ostrzejszym im większa jest poczatkowa prędkość przy której rozpoczęto taki manewr, co w połączeniu z niewielkim pochyleniem do przodu może sprawiać wrażenie gwałtownego opuszczenia nosa czy wręcz opuszczenia podniesionego nosa. I taka była sytuacja z rządowym samolotem, gdzie start przerwano właśnie ze względu na prędkościomierze, a do podniesienia nosa było jeszcze daleko... Oczywiście podczas każdego startu nos samolotu podnosi się PO przekroczeniu predkości Rotacji (VR) która jest CO NAJMNIEJ równa V1! Przy zatrzymaniu samolotu piloci stosują wszelkie możliwe środki: spoilery na skrzydłach bo zmniejszają siłe nośną i dociskają lepiej samolot do pasa; rewers silnika, nawet jednego skraca dobieg i oczywiście hamulce, które w dużych samolotach mają funkcję Autobrake - maksymalnego hamowania. W swojej karierze przerywałem start raz, jeszcze na 737 przy prędkości ok. 110 kts. Sam manewr wykonaliśmy szybo i bezpiecznie, a pamiętam to zdarzenie doskonale ze względu na gwałtownie działające hamulce - ból szyi odczuwałem dobrych kilka dni...
czwartek, 11 czerwca 2015, piotr.smietana

Polecane wpisy

  • Będę cierpliwy...

    ... ale do czasu! Dyskusja to dobra rzecz, pod warunkiem, że rozmawia się o TYM SAMYM! W nawiązaniu do dyskusji pod jednym z ostatnich moich postów, jeszcze raz

  • Oshkosh

    Zaraz, o czym by tutaj... Ach tak! OSHKOSH!!! Tradycyjnie na przełomie lipca i sierpnia każdego roku, od ponad 50 lat odbywa się w Oshkosh największa impreza ma

  • Seattle

    Nazwa tego miasta miłośnikom lotnictwa mówi chyba wszystko - kolebka Boeinga, siedziba części cywilnej koncernu. Właśnie nadarzyła mi się okazja aby odwiedzić t

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: venceremos, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/06/16 12:43:26
Panie Piotrze,

Pana wpisy powinny być lekturą obowiązkową dla dziennikarzy przygotowujących relacje z tego rodzaju incydentów lotniczych. Fachowo, precyzyjnie, wyczerpująco i bezstronnie. Jak się to czyta to się człowiekowi strzępy jego wiedzy układają w logiczną całość.
Dzięki i proszę o więcej, my naprawdę na te wpisy czekamy i 3 miesiące posuchy to trochę za długo....

-
Gość: yakka, *.dynamic.gprs.plus.pl
2015/06/16 17:45:30
pełna zgoda z przedmówcą!! Ciekawi mnie również codzienność Pana pracy...jakie kierunki najczęsciej, jakie lotniska najciekawsze (najtrudniejsze) itp...Pozdrawiam
-
Gość: Bosman, *.google.com
2015/06/16 18:27:57
Witam,

Pełna i rzetelna wypowiedź.

Prosimy o częstsze wpisy, bo ostatnio coś tu cicho :-)
-
2015/06/16 23:07:57
Milo sie czyta takie wpisy. Rozumiem, ze praca (latanie) I oczywiscie dom, ale naprawde prosze nie zapominac o czytelnikach tego bloga!
I zdjecia z kokpitu.... to zawsze super sprawa. Pozdrawiam
-
2015/06/17 11:41:05
To pewnie chodzi, o to, że mieli lecieć od nas z rządu i nagle pilot zobaczył, że nawigacja nie działa po czym zrezygnował ze startu. Ja tam wolę jechać, gdzieś busem lub pociągiem, ponieważ jest jakaś szansa, na to, że się przeżyje, a samolotem spadając nie ma, na to żadnych szans.
-
2015/06/19 15:03:53
Podejrzewam, że praca i dom Cię pochłaniają bo ostatnio na blogu była cisza jak makiem zasiał ;) Niemniej jednak, dobrze, że jeszcze czasem nas tu odwiedzasz i karmisz takimi nowinkami zza sterów :) Z perspektywy laika może być to trochę "black magic" jednak fajnie wiedzieć jak to wygląda z Twojego punktu widzenia. Czekam na kolejne wpisy, pozdrawiam ;)
-
2015/06/21 18:14:57
Faktycznie, uważa się, że lądowanie jest niebezpieczne, bo zazwyczaj o takich problemach, wypadkach sie słyszy, które się z lądowaniem łączą. Ale ostatnio był też problem ze startem, i to w Polsce, co oznacza, że oczywiście i start może być niebezpieczny. Ja w ogóle boję się latać, bo ciągle się słyszy o katastrofach... Ale czasem tzreba.
Napisz do Nas!


Liczba wizyt



Zobacz Księgę Gości

Odwiedziłeś Nas? Masz Uwagi? Będzie Nam miło jeśli dopiszesz się do Księgi Gości


Locations of visitors to this page
Pisz swój dziennik w Internecie
Blog należy do Syndykatu Blox.pl