Życie i praca polskiego pilota Qatar Airways
Blog > Komentarze do wpisu
Strach...
...ma wielkie oczy! To prawda, że jakby częściej słychać o wypadkach i katastrofach, ale... No właśnie - jak to jest z tym bezpieczeństwem? Śmiem twierdzić, że choć nie jest idealnie, to w lotnictwie jest o lata świetlne lepiej niż w przypadku wypadków drogowych - dokładne dane statystyczne są dostępne w internecie. To co wyróźnia wypadki lotnicze to duża ich... medialnoość niestety oraz spora EWENTUALNA jednorazowa liczba ofiar. W gazetach lepiej "sprzedaje się" 100 ofiar katastrofy lotniczej niż 150 osób zabitych w wypadkach drogowych KAŻDEGO weekendu! Tylko, że takich katastrof jest może 5-6 w ciągu roku NA ŚWIECIE (!) , a takie weekendy na drogach to NORMA tylko w Polsce, że o innych krajach nie wspomnę... Oczywiście rozumiem, źe dochodzi uczucie bezsilności pasażera wobec tego co się dzieje z samolotem, ale obserwując kierowców na drogach mam nieodparte wrażenie,że niektórzy z nich są także bezsilni, a na pewno - bez pojęcia... Medialność wszelkich katastrof, nie tylko lotniczych powoduje, że z nieplanowanego lądowania z chorym pasażerem robi się "chwile grozy" (ulubiony zwrot-wytrych dziennikarzy!), a rutynowe (w końcu!) odejście na drugi krąg to już było "otarcie się o śmierć"... W świetle tego nie ma się co dziwić, że po przerwanym starcie już-już prawie reaktywowano Komisję Maciarewicza!! A nam, ludziom z branży ręce opadają - nie, dawno już opadły!!
piątek, 26 czerwca 2015, piotr.smietana

Polecane wpisy

  • Będę cierpliwy...

    ... ale do czasu! Dyskusja to dobra rzecz, pod warunkiem, że rozmawia się o TYM SAMYM! W nawiązaniu do dyskusji pod jednym z ostatnich moich postów, jeszcze raz

  • Oshkosh

    Zaraz, o czym by tutaj... Ach tak! OSHKOSH!!! Tradycyjnie na przełomie lipca i sierpnia każdego roku, od ponad 50 lat odbywa się w Oshkosh największa impreza ma

  • Seattle

    Nazwa tego miasta miłośnikom lotnictwa mówi chyba wszystko - kolebka Boeinga, siedziba części cywilnej koncernu. Właśnie nadarzyła mi się okazja aby odwiedzić t

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2015/08/12 10:19:55
Strach to normalny stan, ale nie oznacza to, że powinien on nad nami wygrać. Oczywiście szansa na katastrofę lotniczą jest wysoka, ale nie oznacza to, że na każdy lot mamy alergicznie reagować.
-
2015/10/06 11:17:40
Witam, panie Piotrze,

jakiś czas temu przypadkowo trafiłam na Pański blog. Ogromnie się cieszę z tego powodu :) należę do tych dziwnych przypadków, które z jednej strony są zafascynowane samolotami a z drugiej - po prostu boją się latać! Do tej pory leciałam samolotem kilkanaście, max kilkadziesiąt razy, z czego największym (z największą ilością miejsc) był Airbus 380, a najdłuższy lot trwał niecałe 5 godzin (z Polski na Kretę, chociaż nie jestem pewna, czy ten samolot nie był od Airbusa większy, ale i modelu i marki nie jestem w stanie sobie przypomnieć). I tak po pierwszych kilku razach fascynacja wznoszeniem się, lotem i opadaniem przeszła w uporczywą refleksję "jak to do cholery działa?!" i zastanawianie się nad tym, ile kabelków musi stykać, ile złączeń, połączeń etc., żeby to wielkie, wielotonowe cielsko, uniosło się w powietrze. Że sam silnik to tak skomplikowana konstrukcja, a tak malutka w stosunku do całego samolotu. Mój mąż, inżynier okrętowy, który jako pasażer latał i wciąż lata dość często, wciąż próbuje mi pewne sprawy wyjaśnić od strony technicznej, a ja uparcie się nie poddaję twierdząc, że to, co napędza samolot, to po prostu magic, magic i more magic, jak na załączonym obrazku (funnyjunk.com/funny_pictures/2005290/How/). Poza tym w samolocie ogarnia mnie czarna rozpacz z powodu, o którym wspomina Pan w swoim poście - absolutnego braku kontroli nad tym, co się z tą wielką maszyną dzieje. Ale zawsze, wysiadając czy wsiadając, staram się przejść od strony kabiny pilotów, gdzie zapuszczam żurawia do kokpitu, gdy drzwi są otwarte, no i mam okazję chociaż spojrzeć, a czasami nawet powiedzieć "hello" samemu kapitanowi i drugiemu pilotowi :)
Z fascynacją obserwuję startujące i lądujące samoloty, za każdym razem, gdy jakiś słyszę, gapię się w niebo (mieszkam w miejscu, nad którym przelatują dość często), a jednocześnie - no właśnie, ostatni raz leciałam rok temu w sierpniu. Airbus A320 na trasie Gdańsk-Londyn, którego wytrzęsło tak, że żegnałam się z życiem. A obok mnie inni pasażerowie spali :)
Będę wdzięczna za następne wpisy dotyczące różnych sytuacji w niebie i na ziemi, dziejące się z samolotem. O tym, jak to wszystko wygląda od zaplecza. Na przykład - procedury przed startem i po lądowaniu - zawsze mnie zastanawiało, co też za kartki piloci przekładają, siedząc w kokpicie? Co to za dźwięk, gdy samolot zostanie doprowadzony na miejsce postoju i nagle słychać odgłosy, jakby ktoś odpiłowywał koła? Kto odpowiada za ułożenie bagażu w samolocie, żeby ten mógł bezpiecznie lecieć? Gdy nastąpi przesunięcie locie - jak samolot znajduje sobie miejsce na niebie, na którym jest już tyle innych samolotów lecących planowo? A lądowanie, zwłaszcza na największych lotniskach na świecie, gdzie ruch jest taki, jak na przeciętnej autostradzie? I szereg, szereg innych.

Bardzo Panu dziękuję za dotychczasowe wpisy, czekam na kolejne i będę wdzięczna za wyjaśnienie nurtujących mnie kwestii :) Pozdrawiam!
-
Gość: Anna, *.tekanet.pl
2016/07/27 15:58:58
Co sądzisz o katastrofach lotniczych takich jak zniknięcia samolotów? np. w trójkącie bermudzkim notatek.pl/trojkat-bermudzki dla mnie jest to mega ciekawy temat i do dziś trochę taka "zagadka"
Napisz do Nas!


Liczba wizyt



Zobacz Księgę Gości

Odwiedziłeś Nas? Masz Uwagi? Będzie Nam miło jeśli dopiszesz się do Księgi Gości


Locations of visitors to this page
Pisz swój dziennik w Internecie
Blog należy do Syndykatu Blox.pl