Życie i praca polskiego pilota Qatar Airways
Blog > Komentarze do wpisu
Floryda

Chyba trochę stęskniłem się za czytelnikami ;)

Czas na wiosenne porządki, choć temperatura za oknem raczej letnia, bo grubo przekracza +30 w dzień...

W tym roku wiosnę rozpoczęliśmy urlopowo, wypadem na Florydę. Po zeszłym roku zostało parę niedokończonych spraw, nieodwiedzonych miejsc tak więc skorzystaliśmy z okazji i polecieliśmy do Miami. Pierwsze dwa dni spędziliśmy na wietrznych plażach Miami Beach i krótkim zwiedzaniu samego Miami, a że trafiliśmy na koniec wiosennej przerwy w szkołach - prawie wszędzie było dość tłumnie i gwarno. Ale mimo to lubimy takie klimaty, chociaż nie poszaleliśmy zbytnio, bo jetlag jednak dawał sie we znaki... Plaże w Miami Beach są ładne, ale nie oszukujmy się, widzieliśmy ładniejsze...


Dalsza część podróży jak na nasze wyprawy po Stanach przystało - w RV, tym razem jedziemy odebrać je w Orlando, po drodze napawając się zielenią, której mieszkając w Katarze ciągle nam mało. Następnego dnia ruszamy przez Lakeland w kierunku Tampy i zachodniego wybrzeża Florydy. Tutaj od razu daje się odczuć inne powietrze, wyraźny jest wpływ ciepłych wód Zatoki Meksykańskiej - klimat jest odczuwalnie cieplejszy i wilgotniejszy, ale za to plaże są ładniejsze, szczególnie te w okolicach Sarasoty, te są ponoć najładniejsze i najbardziej "posh" na Florydzie, co też ma odzwierciedlenie w cenach nieruchomości ;) 

W Sarsota jest dość osobliwy pomnik - Vee Day kiss, pocałunku zwycięstwa anonimowej pary z Time Square z Nowego Jorku:

a to oryginał, z okładki magazynu Life:

Dalej na południe, więcej plaż i miejsc do miłego spędzenia czasu, ale tym razem duże miasta zostawiamy nieco bokiem. Dalej pojechaliśmy w kierunku najdzikszej części Florydy, a na pewno jej południowej części - Big Cypress i Everglades. Można spotkać tu niesamowitą dziką naturę niemalże obok drogi, a ta dzikość to piękne lasy cyprysowe i namorzynowe, jako że w zasadzie ta cała część stanu to niezliczone jeziorka, bagna, mokradła i rzeczki. A w nich - aligatory! Całkiem ich tam sporo, a czasami żeby je zobaczyć dobrze jest wybrać się na przejażdżkę (?) łodzią typową dla tego regionu - airboat-em, po polsku zwanym czasem aerosaniami. Od razu przypomniała mi się kreskówka z dzieciństwa Wally Gator :))

Kawałek dalej wjechaliśmy na teren rezerwatu Big Cypress. Jedna z dróg na teren rezerwatu  prowadzi obok starej stacji benzynowej Monroe:

Żartów nie ma, zwiedzamy dalej z samochodu, to znaczy z RV:

oprócz aligatorów były też i takie zwierzątka:

Inny przystojniaczek:

Sceneria lekko jak z horroru:

poniedziałek, 25 kwietnia 2016, piotr.smietana

Polecane wpisy

  • Południowa Kalifornia

    Po kilku dniach w Los Angeles, szybkim zwiedzaniu miasta, Hollywood i Beverly Hills pora wyruszyć w trasę. Oczywiście na pokładzie RV! Zaczęliśmy od Palm Spring

  • Upadek Rozumu w Polsce

    Zapamiętajcie dzisiejszą datę - 15 wrześnie 2016 roku - tego dnia Rozum przegrał. Sromotnie, bezapelacyjnie i z kretesem... Przegrał z podstępnym i bezpardonowy

  • Sun'n'Fun

    ...czyli po polsku "Słońce i radocha"! Camping na lotnisku pełnym samolotów - czyż może być jakaś większa radość dla pilota? Jak co roku w Lakeland na Florydzie

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2016/04/25 16:58:40
A co z Key West?
Mnie osobiscie zachwycaja plaze karaibskie. Choc w porownaniu z Wami nie wiedzialam wiele.
Ta extra kolo Sarasoty ..no coz nie to ladne co ladne, ale to co sie komu podoba:)

Zachecam do odwiedzenia Naples. Pyszne lody, home made na 5Ave ( nie mylic z ta nowojorska :)) -polecam.
Napisz do Nas!


Liczba wizyt



Zobacz Księgę Gości

Odwiedziłeś Nas? Masz Uwagi? Będzie Nam miło jeśli dopiszesz się do Księgi Gości


Locations of visitors to this page
Pisz swój dziennik w Internecie
Blog należy do Syndykatu Blox.pl