Życie i praca polskiego pilota Qatar Airways
czwartek, 02 lipca 2015
Pensylwania
Zasadniczym celem tegorocznych wakacji jest podróż na południe Stanów, czas więc rozstać się z Nowym Jorkiem i wyruszyć na południe. Pierwszy przystanek - Pensylwania. Stan wypełniony historią Stanów Zjednoczonych, także pełen kontrastów, bo jak inaczej nazwać bryczki Amiszy? Paręnaście mil na zachód od miedzystanowej autostrady północ-południe I-95 zaczynają się typowo rolnicze tereny na których mieszkają Amisze, szczególnie w hrabstwie Lancaster. Po drodze wstąpiliśmy na doroczny festiwal, coś jak połączenie jarmarku i dożynek w Kutztown, gdzie m.in. pobróbowaliśmy miejscowych specjałów, obejrzliśmy wystawę rękodzieła, maszyn rolniczych. Niestety rozpadało się i w końcu uciekliśny do RV, a ta sama ulewa pokrzyżowała nasze plany zobaczenia wioski Amiszów. Dzień zakończyliśmy w kolejnym RV parku na przedmieściu Waszyngtonu usypiani deszczem bębniącym o dach samochodu - niesamowite wrażenie po suchych katarskich miesiąch!
18:55, piotr.smietana
Link Komentarze (4) »
sobota, 27 czerwca 2015
Wakacje
Zeszłoroczna wyprawa tak nam się spodobała, że wybór tematu wakacji w tym roku byl prosty - RV! Tym razem padło na wschodnie wybrzeże Stanów. Zaczęliśmy od Nowego Jorku gdzie wylądowaliśmy 4 dni temu. Manhattan w sumie to przebieglismy, bo co innego można zrobić w 3 dni??? Chociaż wygospodarowaliśmy także czas na Broadway i obejrzeliśmy "Nędzników" - niepowtarzalne chwile, obsada bez słabych punktów! Cóż więcej? Na temat NYC można pisać dużo, a robić można jeszcze więcej... Zwyczajnie nie ma takiego drugiego miejsca na świecie! Nie obyło sie i tym razem bez przygód zdrwotnych - tym raze Kubuś złapał wirusa, co wykluczyło go prawie na cały dzień z wycieczki... Na szczęście twardy z niego chłopak i Nowy Jork opuszczał w dobrej formie. Wczoraj w samochód i jedziemy po campera, ale wcześniej na obiadek na... Greenpoint, na polskie pierogi :)) Najedzeni, obładowani polskim jedzenie jedziemy po RV i już po ok. 3h jeździe w korku (a trasa miała zaledwie 50 mil!) odbieramy RV. Zresztą z samym RV też były przygody, bo pomimo, że zaczęliśmy poszukiwania wcześnie to na tydzień przed wylotem okazało się, że... nie ma!! Pierwotny plan zakładał przejazd z NYC do Miami i powrót stamtąd, ale okazało się, że na takie jednokierunkowe podróże firmy maja ograniczoną liczbę samochodów! W końcu decyzja, że wyruszamy z NYC i stamtąd wracamy, ale RV nadal brak! Po intensywnym poszukiwaniu - JEST!!! Trzeba tylko przejechac 50 mil za Nowy Jork... Ale najważniejsze, że jest więc w drogę!
15:57, piotr.smietana , Dzień po dniu
Link Komentarze (5) »
piątek, 26 czerwca 2015
Strach...
...ma wielkie oczy! To prawda, że jakby częściej słychać o wypadkach i katastrofach, ale... No właśnie - jak to jest z tym bezpieczeństwem? Śmiem twierdzić, że choć nie jest idealnie, to w lotnictwie jest o lata świetlne lepiej niż w przypadku wypadków drogowych - dokładne dane statystyczne są dostępne w internecie. To co wyróźnia wypadki lotnicze to duża ich... medialnoość niestety oraz spora EWENTUALNA jednorazowa liczba ofiar. W gazetach lepiej "sprzedaje się" 100 ofiar katastrofy lotniczej niż 150 osób zabitych w wypadkach drogowych KAŻDEGO weekendu! Tylko, że takich katastrof jest może 5-6 w ciągu roku NA ŚWIECIE (!) , a takie weekendy na drogach to NORMA tylko w Polsce, że o innych krajach nie wspomnę... Oczywiście rozumiem, źe dochodzi uczucie bezsilności pasażera wobec tego co się dzieje z samolotem, ale obserwując kierowców na drogach mam nieodparte wrażenie,że niektórzy z nich są także bezsilni, a na pewno - bez pojęcia... Medialność wszelkich katastrof, nie tylko lotniczych powoduje, że z nieplanowanego lądowania z chorym pasażerem robi się "chwile grozy" (ulubiony zwrot-wytrych dziennikarzy!), a rutynowe (w końcu!) odejście na drugi krąg to już było "otarcie się o śmierć"... W świetle tego nie ma się co dziwić, że po przerwanym starcie już-już prawie reaktywowano Komisję Maciarewicza!! A nam, ludziom z branży ręce opadają - nie, dawno już opadły!!
czwartek, 11 czerwca 2015
Start
Tym razem będzie o tym, co się dzieje podczas przerwania startu. Powszechnie ludzie uważają lądowanie za najniebezpieczniejszą część lotu. Owszem, lądowanie bywa niełatwe, bo jest... konieczne po tym, jak samolot wystartował, bądź co bądź ;) Z drugiej strony - pilot ma spore ułatwienie ze strony automatyki - piszę tu o dużych samolotach, bo lądowanie automatyczne, szczególnie to we mgle jest codziennością. Start traktowany jest przez niefachowców niejako po macoszemu - bo co tam może się stać? Szczególnie dwa zdarzenia sprzed kilkunastu już chyba dni znów dolały oliwy do ognia kasandrycznych dziennikarzy! Jest to niejako ugruntowane przez stare przysłowie lotników które mówi, że start jest opcją a wyladować samolot musi! Prawda jak zwykle jest bardziej skomplikowana... Pisałem już nieco o awarii podczas startu przy dużej prędkości i o starcie kontynuowaym, po prędkości decyzji. A co trzeba zrobić kiedy awaria zdarzy się wcześniej? W lotnictwie stosujemy definicję przerwanego startu, która dzieli start na 2 etapy - małej i dużej prędkości. Jako granicę przyjmuje się prędkość 80 węzłów dla Boeing i 100 dla Airbusa. Różnica wynika wyłącznie z nieco innych charakterystyk systemów automatycznych pomagających pilotowi podczas startu. Chodzi m.in. o wskazania Flight Directora, uzbrojene hamulców (autobrakes), spoilerów, a głównie - blokady układów ostrzegawczych (EICAS - Boeing, ECAM - Airbus) i związanych z tym ostrzeżeń Master Caution/M. Warning. W skrócie - następuje to przy predkości 80(100) kts. Jakakolwiek awaria poniżej tej wartości spowoduje sygnał MC, zaś powyżej - alarm będzie zablokowany (do pewnego czasu PO starcie). Dlaczego tak? Bo wtedy samolot jest na małej prędkości, ma ciągle dużo pasa przed sobą, hamulce i koła nie są aż tak bardzo obciążone, zaś pilot ma dużo czasu na decyzję. Powyżej tej prędkości alarmy MC są wyciszone ZA WYJĄTKIEM tych mających bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo czyli pożar, awaria silnika, windshear (spodziewany) czy samolot niezdatny w jakikolwiek inny sposób do lotu. W takim przypadku pilot ma OBOWIĄZEK przerwać start, oczywiście jeśli prędkość jest jeszcze poniżej V1. Jak widać, dzieje się to już przy dużej predkości czyli czasu jest mało, reakcje muszą być precyzyjne, ważna jest koordynacja załogi. Dodatkowo ta wartość graniczna ma dodatkowe funkcje - ponieważ prędkość 80(100) kts musi być potwiedzona głosem przez OBU pilotów służy także do sprawdzenia czy wszystko jest OK z pilotami, ale przede wszystkim - do ostatniego sprawdzenia wskazań prędkościomierzy. Niezgodność w tym przypadku to także konieczność przerwania startu, bo zdecydowanie lepiej sprawdzić co jest źle na ziemi niż próbować latać bez prędkościomierzy. (samolot lata dzięki powietrzu opływającemu skrzydła, dlatego pilot MUSI znać tą prędkość). Oczywiście każdy manewr przerwanego startu wiąże się z gwałtownym hamowaniem, tym ostrzejszym im większa jest poczatkowa prędkość przy której rozpoczęto taki manewr, co w połączeniu z niewielkim pochyleniem do przodu może sprawiać wrażenie gwałtownego opuszczenia nosa czy wręcz opuszczenia podniesionego nosa. I taka była sytuacja z rządowym samolotem, gdzie start przerwano właśnie ze względu na prędkościomierze, a do podniesienia nosa było jeszcze daleko... Oczywiście podczas każdego startu nos samolotu podnosi się PO przekroczeniu predkości Rotacji (VR) która jest CO NAJMNIEJ równa V1! Przy zatrzymaniu samolotu piloci stosują wszelkie możliwe środki: spoilery na skrzydłach bo zmniejszają siłe nośną i dociskają lepiej samolot do pasa; rewers silnika, nawet jednego skraca dobieg i oczywiście hamulce, które w dużych samolotach mają funkcję Autobrake - maksymalnego hamowania. W swojej karierze przerywałem start raz, jeszcze na 737 przy prędkości ok. 110 kts. Sam manewr wykonaliśmy szybo i bezpiecznie, a pamiętam to zdarzenie doskonale ze względu na gwałtownie działające hamulce - ból szyi odczuwałem dobrych kilka dni...
sobota, 28 marca 2015
Tragedia w Alpach

Wcale sie nie dziwię, ze przy okazji każdej tragedii w powietrzu blog jest zasypywany (no - może to eufemizm ;) ) pytaniami z prośbą o wytłumaczenie - co tam się stało? I zawsze moja pierwsza reakcja jest taka sama - poczekajmy na OFICJALNY komunikat komisji badającej wypadek! Choć często mam swoje opinie na temat co się MOGŁO zdarzyć staram się być ostrożny w publicznym ferowaniu ostatecznych wniosków bo te częstokroć są różne od tych formułowanych na podstawie cząstkowych danych i taka częściowa wiedza może prowadzić do mylnych wniosków.

Także i w przypadku ostatniej katastrofy w Alpach samolotu Germanwings uważam za nierozsądne spekulacje na podstawie przecieków - w sumie - zapisu rejestratora głosu... Powszechna w mediach konkluzja - ci piloci to jacyś debile co tylko patrzą na okazję żeby nas pozabijać!! Kto ich wpuścił do kokpitu?? Budujące, nieprawdaż? Zawsze uważałem i nadal tak uważam, ba - jest to powszechny sąd wśród kolegów-pilotów, że każdy pilot działa w sytuacji awaryjnej działa niezależnie od ilości ludzi na pokładzie bo czy to będzie 5, 100, 200, 500 osób pilot jest człowiekiem z instynktem samozachowawczym i będzie chciał ze złej sytuacji wyjść cało tak samo jakby był sam... JEŻELI - podkreślam to słowo - jeżeli, bo nie ma i pewnie jeszcze długo nie będzie oficjalnego komunikatu w tej sprawie, mamy tu do czynienia z próbą samobójczą, spowodowałoby to powstanie poważnej rysy na mojej teorii... Pojawiły się pytania, czy i jak piloci są oceniani czy badani psychologicznie. Pewnego rodzaju badania czy testy piloci przechodzą, zależy to od rodzaju licencji, częstokroć linie rekrutując kandydatów przeprowadzają swoje dodatkowe badania. Są czymś w rodzaju rozbudowanych testów psychomotorycznych jak dla kierowców zawodowych, dotyczą one bardziej tego, jak radzi sobie kandydat w sytuacji stresowej, jak radzi sobie ze współpracą z innymi ludźmi, jakie są jego predyspozycje przywódcze. Nie jestem psychologiem, ale wydaje mi się, że do tego aby określić stan psychiczny kandydata potrzeba by zapewne nieco innych badań, zapewne dłuższych i wtedy rodzi się sztandarowe pytanie - kto za to zapłaci? Ponadto żyjemy w dynamicznym świecie, gdzie dużo się dzieje i pomimo dość dobrze poznanych mechanizmów oddziałujących na człowieka nigdy tak do końca nie wiadomo gdzie i kiedy jest granica wytrzymałości każdego z nas w przypadku kumulującego się stresu... 

Reasumując proponuję (jak zwykle) poczekać na raport komisji...

P.S. A statystyki bezpieczeństwa przewozu lotniczego bezustannie rosną! 

sobota, 07 lutego 2015
Airbus i Boeing

Faktycznie - obrodziło Ci u nas ostatnio nowymi samolotami! Airbusy 380, 350 to samoloty nowej generacji, szczególnie ten ostatni. Póki co jeden, ale na dniach przylatują następne egzemplarze i docelowo do końca roku ma być 8 sztuk (chyba). 380 jest już kilka i chyba wdrożyły się już całkiem nieźle w naszą siatkę. Czy jestem zainteresowany? Hmm, może trochę 380 - 4 silniki, inne wyzwania, ale póki będzie tylko kilka samolotów latanie będzie trochę... nudne. 350? Raczej nie, choć jest to niewątpliwie samolot ciekawy! Może brzmi to dla czytelników jak dąsy panny na wydaniu, ale tak naprawdę przyczyna jest trochę inna! Otóż przy tej ilości samolotów oraz pilotów którą mamy nie jest racjonalne przerzucać pilotów z Airbusa na Boeinga i na odwrót z jednej przyczyny - szkolenia takie są o wiele dłuższe niż pomiędzy różnymi typami tego samego producenta! Na dodatek Airbus przygotował na wzór Boeinga skrócony program przeszkolenia pomiędzy 330 i 350 i wkrótce piloci będą latać na wspólnym typie/wariancie A330/A350! Dlatego - o ile nic się nie zmieni - będę latał Boeingami i - czekał na nowe czyli B777X których zakupiono tutaj troszkę ;) Z czego generalnie się cieszę!  Ale jak mi dadzą grubasa marudził nie będę!

Qatar 2015 = zamiast epilogu

Uuuuf! I po mistrzostwach - meldujemy wykonanie zadania! 

Było niesamowicie - fajni ludzie, niebywałe emocje, świetna gra naszej drużyny i super (w większości) atmosfera na trybunach. O naszych kibicach już pisałem, dodam tylko, że zapadło nam w pamięć zachowanie francuskich kibiców podczas meczu o 3 miejsce - podczas polskiego hymnu złożyli swoje flagi tak, że niebieski kolor był schowany i było widać kolory biało-czarwone! Podczas meczu przysiągłbym, że słyszałem "Polska" z ich sektora, a już na pewno podczas ostatnich sekund, kiedy Szyba zdobył wyrównanie! Naprawdę wspominamy to bardzo miło!  Bardzo udana impreza i rozochociła nas na tyle, że zachciało nam się więcej! Parę imprez wkrótce, ale zapewne tym razem trzeba będzie się wybrać gdzieś dalej!

19:42, piotr.smietana , Dzień po dniu
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 26 stycznia 2015
Qatar 2015

Oj się dzieje!

Wszystko za sprawą Mistrzostw Świata w piłce ręcznej 2015! Mało mamy czasu, bo mecze wprawdzie co 2 dni, ale po drodze jeszcze trzeba pracować ;) Przy okazji poznaliśmy grupę polskich kibiców i dziennikarzy - miłych, towarzyskich, ale przede wszystkim istnego człowieka-orkiestrę, niekoronowanego Króla polskich kibiców Wojtka. Tak więc spędzamy miło czas tej katarskiej zimy (w dzień +19, nocą +15) i dopingujemy Naszych! 

P.S. Gardła zdarte, ale warto było!!!

12:20, piotr.smietana
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 19 stycznia 2015
Efekt domina

Widać go od momentu publikacji w Onecie - więcej wejść i komentarzy, także i tych pod rzeczonym artykułem, za które wszystkim bardzo serdecznie dziękuję! Miłe słowa świadczą o tym, że decyzja o prowadzeniu bloga była słuszna! Niestety, nie brakuje tam wpisów pełnych niewiedzy czy wręcz kłamstw oraz wszechobecnego "hejtowania". Miałem tego nie komentować, ale jak widać nie wszyscy wyznają podobną jak ja zasadę - jak czegoś nie wiem czy się nie znam to się nie wypowiadam. Cóż - świadczy to o autorze chowającym się anonimowo w necie...

Otrzymałem tez parę próśb o udostępnienie zdjęć z niektórych albumów, ale proszę uszanować naszą prywatność - zdjęcia pozostaną prywatne z jakiegoś powodu...

Są też pytania dotyczące szkoleń, dróg do latania - polecam jeden z moich poprzednich wpisów. Trudno mi wejść w sytuację każdego, nie znam sytuacji finansowej czy rodzinnej i wieeelu innych szczegółów mających wpływ na wybór drogi do lotnictwa czy to sportowego, rekreacyjnego czy zawodowego. Nie znam też szkół i możliwości - te muszą znaleźć sami zainteresowani! Opcji szkolenia jest bardzo wiele, można je dość łatwo znaleźć w internecie, na różnych stronach czy forach internetowych, zarówno polskich jak i zagranicznych. To co mogę doradzić, to jeśli czegoś chcecie - zacznijcie działać bo nikt niczego za was nie zrobi, na tacy nic gotowego nie przyniesie!! ALE - trzeba być w tym działaniu konsekwentnym, pracowitym i cierpliwym, trzeba też być otwartym na nowe idee. Dodatkowo dobrego pilota powinna cechować dążność do ciągłego doskonalenia, zarówno swojej wiedzy teoretycznej jak i umiejętności. Szczególnie w początkowym okresie kariery lotniczej przekłada się to na jedno - nalot, nalot i jeszcze raz nalot! A efekty będą! Czego wszystkim zainteresowanym serdecznie życzę!

15:52, piotr.smietana
Link Komentarze (5) »
piątek, 16 stycznia 2015
Plany lotu i sloty
Wow! To się porobiło! Wprawdzie nie poluję na ilość wejść, ale tyle?? To robi wrażenie! Ale - nie dla ilości wejść zdecydowałem się na bloga, tylko dla podzielenia się swoimi wrażeniami, doświadczeniami. Jeśli chodzi o przygotowanie lotu - zajmuje się tym tzw. Dyspozytor Lotniczy (flight dispatcher) który nawet musi mieć własną licencje, wydaną przez Nadzór lotniczy! W zależności od firmy ich liczba od jednego (!) do kilkunastu, może nawet kilkudziesięciu. Obecnie ich pracę wspomaga bardzo skomplikowane oprogramowanie, wyprodukowane i utrzymywane przez kilka firm (na cały świat!) - linia lotnicza ma wykupioną usługę i jest połączona z serwerami usługodawcy stałymi łączami. Wszelkie dane dotyczące samolotów wprowadza linia, a przygotowując lot dyspozytor wprowadza lotniska: startu, docelowe i zapasowe, zgodnie z planem lotu, a oprogramowanie sprawdza i publikuje wszystkie potrzebne dukymenty. Podstawą jest plan lotu ICAO bo zawiera trasę i na tej podstawie software robi komputerowy plan lotu gdzie dokładnie rozliczone są wszystkie odcinki trasy z wysokością, kierunkiem, czasem paliwem niezbędnym itp. Jest pododa czyli TAFy (prognoza), METARy (aktualna), informacje o wiatrach i turbulencji - mapy wiatrowe, pogodowe. Są informacje o lotniskach i przestrzeni powietrznej którymi poleci samolot czyli NOTAMy (Notice TO AirMan) oraz wszelkie inne niezbędne do lotu, czasem m.in. sławne "sloty". Opracowane zostały przez służby ruchu lotniczego zrzeszone w Eurocontrol, a ide jest diść prosta - ograniczyć zurzycie paliwa! Chodzi w skrócie o to, że poszczególne sektory kontroli ruchu lotniczego mają ograniczoną pojemność, bo nie może jednocześnie w tym samym miejscu być nieskończenie wiele samolotów! Wynika to z przepisów m.in. separacji pomiędzy samolotami, dodatkowym ograniczeniem jest jakość pokrycia radarowego czy nawet ilość kontrolerów obsługujących dany sektor! I tak np. jeśli jakiś sektor moźe jednocześnie obsłużyć 100 samolotów na godzinę, to JEŚLI BY pojawił się 101 to musiałby oczekiwać w powietrzu na zezwolenie wlotu w dany rejon, oczywiście krążąc w powietrzu i zuźywając paliwo! Aby tego uniknąć wprowadzono sloty do startu - na podstawie planu lotu Eurocontrola oblicza po jakim czasie samolot byłby w krytycznym sektorze i według tego oblicza się "okienko" czasu do startu. Jeśli z jakichś przyczyn samolot nie może wystartować wieża lotniska początkowego nie wyda zgody na lot i - trzeba czekać na kolejny slot, czo czasem może trwać i kilkadziesiąt minut! W dzisiejszych czasach maksymalnego wykorzystania samolotów opóźnienie jednego odcinka o ponad godzinę może zwyczajnie "wysypać" rozkład linii! Jak więc widać - ruch lotniczy JEST planowany na dłuuuugo przed lotem!
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 29
Napisz do Nas!


Liczba wizyt



Zobacz Księgę Gości

Odwiedziłeś Nas? Masz Uwagi? Będzie Nam miło jeśli dopiszesz się do Księgi Gości


Locations of visitors to this page
Pisz swój dziennik w Internecie
Blog należy do Syndykatu Blox.pl