Życie i praca polskiego pilota Qatar Airways
piątek, 23 lutego 2007
Wiosna?

Dawno mnie tutaj nie było! Parę nocek, pobytów, jakieś party i ani się człowiek obejrzał jak stał się gościem na własnym blogu ;)

A tutaj już zbliża się koniec lutego. Co ważniejsze deszcze jakby mniej niespokojne a przede wszystkim - rzadsze (no i sadów jakoś brak ;) ) Czyżby to już wiosna?? W związku z tym zainugurowaliśmy wczoraj wyprawę na nasz osiedlowy basen. Wprawdzie obawiałem się, że to będzie spotkanie polsko-katarskich morsów, ale nie było tak źle, bo nie byliśmy sami, a i woda była znośna, bo w końcu naprawili podgrzewacz wody:basen1

Na basenie oczywiście standard - pływanie a raczej moczenie się przy najmłodszym, a do tego kawka, lody, napoje i dzieciarnia przeszczęśliwa bo przez chwilę poczuli się jak na wakacjach. Długo nie posiedzieliśmy, bo bliżej zmierzchu jednak troszkę chłodno. Dzisiaj była poprawka i wygląda na to, że już basen zostanie w dziennym grafiku do nadejścia grudniowych mrozów:))) Po baseniku grill - zamiast weekendowego obiadku. Ale żeby nie było za dobrze dodam, że jeszcze ze dwa miesiące i bez klimy nie będzie można przetrwać, ale na szczęście nie ma z tym problemu.

19:52, piotr.smietana , Dzień po dniu
Link Komentarze (4) »
środa, 14 lutego 2007
Nie jest prawdą jakoby...

No tak - wystarczy, że człowiek ciężko haruje, dostępu do netu nie ma, a tutaj go kalumniami na własnym blogu obrzucają! Ewidentnie doszło do rażącej nadinterpretacji zdarzeń! Madzia nigdy specjalną fanką ogrodnictwa nie była a tu proszę - jaka skłonność do przesadzania ;-) Może wyjdzie to na lepsze naszemu ogródkowi?? :-P Zresztą - topory wojenne zakopane, barwy wojenne zmyte no i wesoła gimnastyka też była :))))

Niestety - to co dobre dla Pań jest przekleństwem Panów, bo my tam nie mamy czym oczu nasycić - czyż nie jest to nadużywanie ewidentnego monopolu jednej strony?! I gdzie tutaj równouprawnienie??

12:31, piotr.smietana , Dzień po dniu
Link Komentarze (1) »
niedziela, 11 lutego 2007
Obrazony:)

Piotrus obrazil sie troszke na zone:)) Okazalo sie ze mimo fantastycznych miejsc, ktore moj maz odwiedza( teraz Tanzania) a ja siedze w domu, to jednak Piotr uwaza,ze mam lepiej!!! Ja chetnie zamienilabym sie i polatala troche tu i tam ale ja niby mam lepiej a dlaczego?? Dlatego, ze poznalam trzy swietne dziewczyny i jestem z nimi bardzo mocno zaprzyjazniona a Piotr niestety nie ma zadnej bratniej duszy:( Ostatnio odwiedzila mnie siostra i razem z moimi kolezankami wybralysmy sie jak zwykle w weekend do klubu.

Piotr pyta mnie: a ty gdzie idziesz tak wystrojona??

ja: ze jak to gdzie?? Do klubu!

Piotr: ze mna to nigdy tak wystrojona nie chodzisz

ja: dopiero teraz udalo mi sie kupic ladna bluzke cos nie tak? A ladna sobie kupilam?

Piotr: nie ladna taka jakas arabska!!!!

I Piotrus sie obrazil ze poszlysmy sobie same kobitki na imprezke!!! A tak sie ubawilysmy, ze nie pamietamy powrotu do domu!!! W nocy po powrocie mowie do mojego spiacego meza

-kochanie zona wrocila:)))

Piotr: ja juz nie mam zony:))))))

I tak sobie pogadalismy:))) ja nastepnego dnia umieralam a moja ukochana siostra wracala po tygodniowym pobycie u nas do Singapuru. Te weekendy to moja rozrywka w Katarze i nie wyobrazam sobie zebym mogla ciagle siedziec w domu przy garach, przy pralce, zmywarce i krzyczacej trojce naszych dzieci. Oszalalabym i po paru latach takiego pobytu wracalabym do kraju a na lotnisku czakalaby juz na mnie karetka ze szpitala psychiatrycznego!!

czwartek, 08 lutego 2007
Życie w szkole z perspektywy ucznia

No dobra, moja kolej, moi rodzice już napisali o swoim życiu tutaj, pracy, samochodach, igrzyskach, lataniu i tymi innymi badziewiami ale teraz napisze o życiu w szkole. Moja szkoła nazywa Park House English School chodzi do niej ok. 500 uczniów od roku 1 do 11 (1-6 Primary school, 7-11 Secondary school) ja jestem w roku 8. Jest nawet fajnie oprócz wstawania o 6.10 (5.10 czas w Polsce letni, 4.10 czas zimowy) i koszmaru wszystkich dzieci w szkołach polskich: mundurków, mundurek składa się z następujących części ubrań: biała koszula , zielone spodnie, czarne buty, zielone skarpety i krawat. Każda klasa ma swoje litery jak 3A, 4B tutaj jest inaczej klasy opocz liczby roku ma inicjały nauczyciela moja klasa to 8GP, jest około 12 przedmiotów jak Angielski, Francuski, Matematyka, Chemia, Historia, Geografia, Plastyka, Sztuka (Drama), WF i Arabski ( do wyboru z francuskim). Moim ulubionym przedmiotem jest francuski którym nauczycielem jest POLAK! Nazywa się Antoni Nowakowski i uczy już 30 lat a od 16 lat jest w Katarze, jest bardzo fajny a na każdej lekcji można liczyć na coś śmiesznego lub ciekawego, moim drugim ulubionym przedmiote to w którym najlepiej se radze to Matma, dostaje z niej ciągle A czyli 6 (to się naprawdę robi nudne), trzecim najlepszym przedmiotem jest Chemia której uczy drugi najfajniejszy nauczyciel. Najmniej lubianym przedmiotem jest Angielski, najgorzej jest we wtorki kiedy pani Fourie (nazywaną przeze mnie panią Furią) zadaje nam tony prac domowych. Ale w szkole zawsze jest zła część jak kary które można dostać za nieodrabianie prac domowych, spóźnianie się, brak części mundurka lub nie słuchanie się szkolnych dyżurnych albo też za hałasowanie na lekcji. Ja jeżdże do szkoły autobusem ale najfajniej jest jak wracam bo nasz kierowca jak ładnie poprosimy to zabiera nas do sklepu gdzie sobie kupujemy picie, jedzenie lub cuksy ;) Jest fajnie, nie narzekam (czasami) bo mam częstsze tygodniowe przerwy i najlepsze: brak pracy domowej na Weekend. :)

19:40, piotr.smietana , Dzień po dniu
Link Komentarze (2) »
Moje zycie tutaj
Piotr pisze o lataniu duzym i malym o swoich gadzetach a nic na temat zycia zony i trojki dzieci:)) Padlo pytanie co my tutaj jemy:) juz odpowiadam, codziennie rano wychodze na pustynie kopie dolek i szukam korzonkow lub jakiegos mieska:)))))nie mam z tym wiekszego problemu poniewaz szyneczka z indyka juz jest pokrojona i zapakowana, chlebus sie wlasnie dopiekl a smakiem nie ustepuje naszemu polskiemu a tuz obok widze juz pieknie dojrzala salate rzymska:) wiec na przystawke zwykle jest cesar salat. Jakos tak ludziom wydaje sie ze zyjemy na koncu swiata na samym srodku pustni i zajadamy jakies wynalazki a tak naprawde to mamy tutaj super zaopatrzone markety, w ktorych jest wszystko oprocz oczywiscie wieprzowiny. Dzieci chodza do dobrych szkol,ucza sie angielskiego a ja do poludnia siedze z naszym najmlodszym szczesciem. Mozna pomyslec alez ona sie nudzi a ja przeciwnie wcale mi nie jest nudno a moze ja lubie te moje nudne zycie na basenie z kawusia albo sniadanka w knajpie z kolezankami. Weekendowe wieczory naleza do mnie!!!!! mamy tutaj kilka fajnych klubow w ktorych(uwaga dziewczyny) mozna sobie poogladac calkiem przystojnych facetow i poczuc sie nadal atrakcyjna kobieta mimo,ze sie urodzilo trojke dzieci i ma sie juz 36 lat! W klubach mozna napic sie wszystkiego czego dusza zapragnie a mowa o alkoholach:))) mozna tez potanczyc przy ciekawej muzyce poczawszy od hitow mniejszych i wiekszych do arabskiej super rytmicznej muzyki. Atmosfera na takiej dyskowni jest do pozazdroszczenia!!!!Wszyscy sa przyjaznie nastawieni, usmiechaja sie, pytaja jak sie czyjesz i masz wrazenie, ze tych ludzi znasz od zawsze. Nie ma zlosliwych spojrzen jakos nikt nikogo nie obraza tak jak niestety czasami zdarzalo mi sie to w naszym kraju. Jednak mimo naprawde fajnego zycia tutaj, bardzo tesknie za moimi przyjaciolmi za rodzina za wszystkim co nasze co polskie i za kielbaska, dobrym jogurcikiem, za sasiadami i za moim mieszkankiem na Kabatach, w ktorym mieszkaja teraz obcy ludzie i chodza po mojej podlodze, kapia sie w mojej ukochanej lazience!! No ale cos za cos taki life i taka decyzje o wyjezdzie podjelismy i cieszymy sie z tego co mamy. Moze LOT kiedys rozwinie swoja flote i bedziemy mogli wrocic:)))
piątek, 02 lutego 2007
Lotnictwo cywilne w Katarze

z prawnego punktu widzenia przynajmniej teoretycznie niewiele różni się od tego Europie, dlatego że Kataryjczycy zaadaptowali przepisy brytyjskie, a kiedy BCAR-y przeszły do historii przejęto JAR-y. O nie oparto przepisy i procedury lotnitwa cywilnego czyli m.in. przepisy dotyczące ruchu lotniczego, operacji lotniczych, licencji. Firmowy Operation Manual QA czyli Instrukcja Operacyjna ma typowy JARowski układ - praktycznie w tych samych miejscach znajdują się podobne, a często identyczne informacje jak w OM linii europejskich, wiele procedur jest wręcz identycznych.

Jeśli chodzi o badania to sprawa jest jeszcze prostsza - w miejscowym Qatar Aeronautical College jest siedziba Lekarza lotniczego który wydaje orzeczenia lotniczo-lekarskie. Badania teoretycznie są oparte na JARowskich, zaś praktycznie - są o WIELE od nich... prostsze! Np. tylko przy pierwszych badaniach miałem robione badania krwi; 1 raz w roku sprawdzają wzrok i słuch, robią EKG; na każdych badaniach ważą, robią badanie moczu i mierzą ciśnienie krwi - i to wszystko na Pierwszą klasę! Dobrze, że robię sobie regularne JARowskie badania w kraju to chociaż wiem co mi w piersiach gra! Lekarz jest jeden, tak więc jeśli pan doktor ma urlop to badań się nie robi! Ułatwieniem jest fakt, że są ważne do ostatniego dnia miesiąca w którym upływa ich ważność - np. robiłeś badania 1 stycznia to ważne są do 31 (lipca lub stycznia -zależy czy skończyłeś już 40 lat czy nie, jak w JARach). Orzecznika JARowskiego nie ma w Katarze, są natomiast w Bahrainie i w Dubaju więc jak ktoś koniecznie chce JARowską Jedynkę to musi się tam wybrać na wycieczkę.

A propos koledżu lotniczego w Doha - jest to całkiem ciekawa instytucja. Corocznie kończy go kilkunastu pilotów, w większości młodych Kataryjczyków. Po jego ukończeniu mają frozen ATPL, niespełna 20 lat(!) i - ZAPEWNIONĄ pracę w Qatar Airways. Po kilkumiesięcznym stażu jako Second Oficer latają jako pełnoprawni piloci na A320 - naprawdę pozazdrościć prostej drogi do kariery lotniczej! Oprócz pilotów kształci się tam kontrolerów ruchu lotniczego i techników lotniczych.

czwartek, 01 lutego 2007
Szklana pogoda

Trochę zaniedbałem moich, mam nadzieję wiernych czytelników

Dzień jak co dzień, tylko pogoda nieco lepsza bo mrozy zelżały - ze 22-24 stopnie w dzień i 18 w nocy hie hie! Ale deszcz nie odpuszcza, bo pada z raz w tygodniu porządnie - jak tak dalej bedzie to nam ta pustynia zarośnie ;-)

Początek roku obfituje w różne ciekawe wydarzenia, ale tym razem będzie trochę o gadżetach, bez których życie byłoby troszkę nudniejsze (a ja lubię gadżety i nie tylko ja zresztą).

Zaczęło się mocnym akcentem czyli CES-em - największymi na swiecie targami elektroniki użytkowej w Las Vegas. Z różności tam pokazanych Nokia oprócz nowych telefonów (pomyślimy nad N93i i może nie tylko!) pokazano nowy model tabletu internetowego N800, następca tabletu 770 którego dotąd używam:

tablecik

Jest to bardzo fajne linuksowe (!) urządzonko służące do przeglądania internetu, poczty, komunikacji dzięki m.in. komunikatorom Gaim, Gtalk czy Gizmo, a i filmik obejrzeć można, muzyki czy internetowego radia posłuchać. Pozostało mi tylko uruchomić amerykańskiego wysłannika i zupgrejdować się do nowej wersji :-))

Bill za Wielką Wodą świętuje wydanie nowej Łindozy, ale nasi nie gęsi i na boisku Vistę mają! W promocji oczywiście :-)) Uroki globalizacji...

Inny guru wieku informatyki niejaki Stefek, ten od jabłek, szumnie ogłosił ponowne wynalezienie telefonu - a jakże, napędzanego jabłkami! Zobaczymy czy pójdzie mu równie dobrze jak z iPodem, bo większość funkcji jego nowego gadżetu jest już dostępna w komórkach.

Z innej beczki - współczesny samolot to skomplikowane urządzenie powszechnie wykorzystujące wszelkij maści komputery do sterowania i kontroli systemów. Jednym z nich, może nie najistotniejszym ale za to najbardziej widocznym dla pasażera jest Entertainment System czyli system zarządzający rozrywką dostępną dla pasażera m.in. na indywidulnych ekranach w fotelach - są to m.in. filmy, seriale, gry a od niedawna TV Sat Live. I nie ma w tym może nic nadzwyczajnego bo takich samolotów są tysiące, za to ciekawostkę stanowi fakt, że system ten oparty jest na... Linuksie. Jest to kolejny dowód jak uniwersalny jest system opracowany raptem kilkanaście lat temu przez finskiego studenta.

Napisz do Nas!


Liczba wizyt



Zobacz Księgę Gości

Odwiedziłeś Nas? Masz Uwagi? Będzie Nam miło jeśli dopiszesz się do Księgi Gości


Locations of visitors to this page
Pisz swój dziennik w Internecie
Blog należy do Syndykatu Blox.pl