Życie i praca polskiego pilota Qatar Airways
niedziela, 20 listopada 2011
Symulator...

czas zacząć! Następnym etapem w praktyce Line instruktora jest instruktor symulatorowy. Zacząłem szkolenie w celu uzyskania tego uprawnienia, po części teoretycznej przyszedł czas na symulator. Pierwszy, zapoznawczy dzień już na symulatorze (zwanym w polskiej gwarze lotniczej kioskiem ruchu - ale chyba już to pisałem!) minął szybko na tyle, źe był czas na trochę treningu bo tego nigdy dosyć! Po paru startach z popsutymi silnikami juź na koniec poprosiłem o krótki pas, bo zgodnie z dokumentacją minimalna długość lądowania to ok.900m - mowa tu o maksymalnym hamowaniu w sytuacji awaryjnej, o wiele gwałtowniejsze niż podczas normalnej eksploatacji. Chciałem to dostałem - Moses Lake w USA, KMWH, pas 14R, długość ok. 3000 stóp, szerokość 75 (czyli 900 na 23m) wiatr boczny 20 węzłów, 250 ton czyli prawie maksymalna! I co? Dało się  - zmieściłem się :))))  Teraz wiem już na pewno co moźe ten samolot! Ot - takie zabawy dla dużych chłopców ;)

Ale nigdy nie wiadomo kiedy może się to przydać! Oby nigdy...

poniedziałek, 14 listopada 2011
Naj?
Na swoim blogu pisząc o swoim lataniu wspominałem kilkakrotnie o najdłuższych lotach. Tym razem lot był także naj, ale... najkrótszy jaki wykonałem dotąd na B777. Otóż kilka dni temu tak się akurat złożyło, że wykonałem dwa loty do sąsiedniego Bahrainu. Zazwyczaj loty te wykonuje A320 lub rzadziej A330, sam wielokrotnie je robiłem latając Airbusami. O wiele rzadziej połączenie wykonuje B777, powodem jest przeważnie duży booking pasażerów i cargo. Tak też było i tym razem, w jedną stronę samolot był mocno zapakowany. Trasa całego lotu z Dohy do Bahrainu wynosi ok. 100 mil tylko dlatego, że nie można lecieć całkowicie po prostej. Po starcie tym razem z pasa 34 w Doha lecimy najpierw na północ by na wysokości północnego skraju półwyspu Katarskiego skręcić w kierunku Bahrainu - praktycznie jest się wtedy na długiej prostej do pasa 30. Podczas lotu wznosimy się na wysokość 12000 stóp, zaś tym razem cały lot trwał... 21 minut!! Najkrótszy mój lot na 777. Niestety - powrót do Dohy jest akurat podczas wieczornego szczytu. Efekt? Tym razem był to lot... najdłuższy jaki wykonałem z Bahrainu - całe 51 minut - jak na tą trasę to była caaaała wieczność :)))
piątek, 11 listopada 2011
Bezpieczeństwo latania

Wprawdzie czytelnicy i znajomi naciskają obszerniejszy czy bardziej szczegółowy komentarz dotyczący lotu LO 016, ja jednak pokuszę się o garść może szerszych refleksji.

Nie mi oceniać, czy decyzja MCC czy innych służb dotycząca lotu przez Atlantyk z niesprawną hydrauliką była błędem, faktem jest że firma zawsze woli mieć samolot "w domu" i nie oszukujmy się - pojawia się zawsze pewnego rodzaju nacisk, także podświadomy (jedna z największych katastrof na Teneryfie w latach 70-tych zdarzyła się, bo załoga jednego z samolotów była już mocno opóźniona i wszyscy marzyli o powrocie do domu). Jest jednak MAŁA różnica w ponoszeniu odpowiedzialności - ludziom za biurkiem może się co najwyżej rozlać kawa albo krzesło przewrócić, ale kiedy jest się w powietrzu wszystko nabiera NIECO innej perspektywy... Tym niemniej takie decyzje nawet wspólnie wypracowane w końcu musi zatwierdzić kapitan bo w końcu to on odpowiada - także, a może przede wszystkim - tyłkiem, że użyję kolokwializmu ;)

Bezsprzecznie - lądując w Warszawie bez podwozia piloci wykorzystali wszelkie możliwości, informacje, nie pozostawiając NIC przypadkowi! To na tym polega ZASADNICZA różnica pomiędzy tym zdarzeniem a zeszłoroczną katastrofą w Smoleńsku.

Piloci wykazali się ponadto wielkim kunsztem! Czy to zaleta tylko i wyłącznie polskich pilotów? Dostępne tylko dla wybranych? Tutaj już się nie zgodzę! Dlaczego? Jak każdy zawód, także i piloci mają swoich rzemieślników, przeciętniaków i - co tu dużo mówić - mistrzów! Jak już o tym kiedyś wspominałem NIE zależy to od narodowości - nic bardziej mylnego! Także trudno o jednoznaczne kryteria oceny pilotów samolotów pasażerskich, a na ich umiejętności i doświadczenie składają się oprócz predyspozycji przede wszystkim długie lata szkolenia i treningu. Trudno przewidzieć wszystko, ale na symulatorach ćwiczy się coraz więcej rożnych zdarzeń, jak już wspominałem - najnowszy trend to treningi oparte na prawdziwych zdarzeniach, z czymś w rodzaju wielopoziomowych problemów i awarii. Cel jest jeden - bezpieczeństwo! Lotnictwo pasażerskie to taka dziedzina, w której nawet przeciętny pilot MUSI umieć dużo! Tym niemniej tak ekstremalne przypadki jak lądowanie bez podwozia czy wodowanie na rzece Hudson są (i niech tak pozostanie!!) wyjątkami.

I jak to ktoś kiedyś powiedział - oprócz umiejętności dobrze jest mieć w życiu także trochę szczęścia...

czwartek, 10 listopada 2011
Ferrari World

Korzystając z tego, że w szkole dzieci mają tydzień wolnego z okazji Id oraz tego że i ja mam parę dni wolnych postanowiliśmy zrobić sobie mały rodzinny wypad, z dwójką najmłodszych dzieci. Tym razem padło na Abu Dhabi a konkretnie Ferrari World. Zbudowany na jednej z wysepek u wybrzeży Abu Dhabi, niedaleko lotniska reklamowany jest jako największy park rozrywki pod dachem na świecie. Nie będę rozpisywał się w szczegółach co i jakie atrakcje zawiera, nawet nie jestem pewien czy zaliczyliśmy wszyskie! Spoza dachu wychodzą tylko trzy - jedna trampolina i dwie kolejki, w tym Formula Rossa - reklamowana jako najszybszy rollercaster na świecie! W niespełna 5s osiąga prędkość 240 km/h i przeciążenia do 4.5g - wrażenia są niesamowite!!! Aby osiągnąć taką prędkość wagoniki rozpędzane są urządzeniem przypominającym... katapultę parową stosowaną na lotniskowcach do wystrzeliwania samolotów!! Przy starcie wagoniki na dość małym dystanie osiągają tą prędkość po czym wznoszą się po torze na ponad 50m!! Atrakcję tą otwarto dopiero o 16 w związku z czym momentalnie zrobiła się olbrzymia kolejka do niej! Na 4 godziny!! Najdzielniejszy był najmłodszy - po sprawdzeniu przez obsługa, źe jego wzrost odpowiada normie, Kubuś dzielnie czekał! A po jeździe wołał - ja chce jeszcze raz!!!! Julia oczywiście też!! Niestety - park już zamykano, a my mieliśmy samolot do Dohy do złapania...

00:27, piotr.smietana , Dzień po dniu
Link Komentarze (8) »
środa, 09 listopada 2011
Warszawa, 1 listopad 2011
Wywołany do tablicy wypada zabrać głos w tak ważnej ostatnio lotniczej sprawie czyli sławnemu lądowaniu LOTowskiego 767 bez podwozia na Okęciu. Akurat kiedy to się działo zdawałem samolot po locie obsłudze naziemnej i o całej sprawie dowiedziałem się już w hotelu z internetu, tak więc tv poszła zaraz w ruch. Samo lądowanie było - co tu dużo mówić - perfekcyjne i takież były komentarze w CNN, BBC i w innnych stacjach na ten temat. Nie pytajcie mnie proszę o przyczyny - na samolocie tym (767) nie latałem więc nie znam obowiązujących procedur, nie podejmuję się wyjaśniać czy oceniać. Od tego jest komisja PKBWL, jej rolą jest określenie przyczyny zdarzenia, a nie winnego - to jest rola (ewentualna!) dla prokuratury. A ponadto - w każdej najmniejszej gazecie i gazetce jest tylu ekspertów że hej - jak po zeszłorocznej katastrofie w Smoleńsku, a fachowców, tych prawdziwych a nie kanapowych (jak np. dziennikarze od małego lotnictwa albo od wszystkiego - bo i tacy się ujawniają) i tak nikt nie słucha... Znowuż - wyniki sprzedaży rządzą to i wyniki muszą być zaraz, natychmiast bo czytelnik rząda krwi tu i teraz! A lotnictwo w tych sprawach pośpiechu nie lubi... Nas pilotów interesują prace takich komisji, dokładne wyjaśnienie przyczyn różnorakich zdarzeń i wypadków, bo lepiej uczyć się na cudzych błędach! Wracając do samego lądowania - świetne wykonanie, zaś mnie nie pozostaje nic innego jak pogratulować kolegom dobrej roboty! Do gratulacji dołączają się koledzy z mojej obecnej firmy - wszyscy są pod wielkim wrażeniem!
Napisz do Nas!


Liczba wizyt



Zobacz Księgę Gości

Odwiedziłeś Nas? Masz Uwagi? Będzie Nam miło jeśli dopiszesz się do Księgi Gości


Locations of visitors to this page
Pisz swój dziennik w Internecie
Blog należy do Syndykatu Blox.pl