Życie i praca polskiego pilota Qatar Airways
czwartek, 27 listopada 2014
Wariant 777/787

No cóż - po takim miłym odzewie nie pozostaje mi nic innego i trzeba kontynuować działalność!

Poprzednio skupiłem się na korzyściach, dość oczywistych dla linii lotniczej jaki niesie za sobą operowanie na PODOBNYCH samolotach. Specjalnie piszę podobnych, bo różnice są. W przypadku samolotów Airbus różnice pomiędzy kokpitami A320 vs A330 czyli w sumie interfejsem pilot-maszyna są stosunkowo niewielkie, trochę na zasadzie "wytęż wzrok i znajdź 10 różnych szczegółów" a mimo to operowanie na OBU typach obwarowane jest pewnymi restrykcjami, których nie ma w przypadku B777/787. Te restrykcje to np. konieczność naprzemiennych kontroli symulatorowych czyli jeśli teraz był na 320 to za 6 m-cy musi to być 330, różne jest też zachowanie maszyn, ale chyba już o tym pisałem przy okazji przesiadki na A330. Boeing postanowił pójść dalej i certyfikował operowanie na 777/787 jako wariant. Jaka różnica? niezależnie od tego na jakim samolocie się lata, wspólnie liczone są np. lądowania, nie ma znaczenia na jakim typie robione są poszczególne kontrole czy to symulatorowe czy to na liniach. Oczywiście wszystko pod naciskiem linii lotniczych, które chcą jak najefektywniej wykorzystać swoich pilotów. Jednakowoż z punktu widzenia pilota to NIE SĄ takie same samoloty - owszem, podobne są ale różnic jest sporo. Począwszy od innego wyposażenia kokpitu - inna organizacja wyświetlaczy, komputera pokładowego czy wreszcie HUD którego przynajmniej w naszych 777 nie ma. Inne jest też zachowanie samolotu - OK, sterowanie jest Fly-By-Wire ale 787 ze względu na to, że jest mniejszy zachowuje się inaczej - mniej stabilny, bardziej wrażliwy na np. podmuchy, siedzi się niżej więc inne są wrażenia dotyczące prędkości kołowania, niżej trzeba go podciągać przy lądowaniu (flare), nieco inne jest też sterowanie w przypadku awarii silnika, a i moc silników jest mniejsza. Parę lotów pod rząd na 787 i zaczyna się pilot przyzwyczajać do gadżetów 787 i brakuje ich na 777. Dodatkowo kokpit jest o wiele cichszy od 777, cichszy nawet od A330 który wydawał mi się jak dotąd najcichszym w którym latałem, a układ nawilżania powietrza czyni loty, szczególnie te długie bardziej komfortowymi. Jednakże nasza firm nie zdecydowała się na to, aby wszyscy piloci 777 czy 787 latali na obu typach, póki co jest rozwiązanie dla instruktorów TRI/TRE, póki co tylko dla przychodzących z 777. Pomimo, że samolot jest już dwa lata na rynku ciągle są pewne problemy techniczne, choć trzeba przyznać, że są rozwiązywane dość szybko - niewątpliwie pomaga ciągły 24/7 monitoring Boeinga wszystkich latających 787, w razie problemów technicy są obecni od razu po lądowaniu.

Na którym więc wolę latać? Hmmm, niech to będzie moją słodką tajemnicą...

sobota, 22 listopada 2014
Nowy (?) początek!
Zakonczyć przygodę z blogiem czy nie? Hmmm... Skłamałbym, gdybym powiedział, że taka myśl mi gdzieś tam się nie pojawiła... Ale ponoć są czytelnicy, chociaż chyba ostatnio ich nie rozpieszczałem ;) Do nowego wpisu po przymierzałem się już od pewnego czasu bo po wakacjach nastąpiły pewne zmiany i dziś będzie o lataniu! Zaraz po powrocie z wakacji czekało na mnie szkolenie na nowy typ samolotu - B787. Zgodnie z przepisami FAA i EASA w liniach lotniczych piloci latają ZASADNICZO na jednym typie samolotu - niby można na więcej niż jednym, ale to dodatkowe koszty okresowych kontroli, szkoleń itd. Jednakowoż wraz z pojawieniem się samolotów A320 i 330 Airbus wprowadził tzw. MMF - Mixed Fleet Flying - pilota np. z A320 można po pierwsze - przeszkolić na innego Airbusa np. 330, 340 w/g skróconego programu, bo kokpity są baaaardzo podobne, a po drugie - taki pilot może latać jednocześnie na OBU typach. Nie zawsze jest to łatwe dla pilota, szczególnie latanie naprzemienne na małym i dużym samolocie, tym niemniej jezeli można to linie korzystają z tego w dość powszechnie. W QA latają tak instruktorzy - z A320 na A330, A330 na A340 i ostatnio także kapitanowie z A340 na A330. Podobnie zrobił Boeing z typami 757 i 767 które z założenia miały identyczne kokpity, wspólne oznaczenie typu w licencji i piloci mogli korzystać z dobrodziejstw latania na obu typach. Wprowadzając B787 Boeing zagrał ponownie tą kartą i wprowadził wspólny typ z B777! Aby w pełni móc z tego skorzystać pilot musi przejsć skrócone szkolenie teoretyczne (5 dni) i symulatorowe - 3 sesje plus egzamin, do tego dwie sesje symulatorowe tzw. operacyjne. Na żywym samolocie robi się 2 lądowania praktyki na liniach, egzamin (następne dwa lądowania) i voila - kolejny pilot B787 gotowy! To wszystko właśnie zdarzyło się po wakacjach i od połowy sierpnia latam TAKŻE na B787. Przez następne 3 tyg latałem tylko na nim po to, aby uzyskać uprawnienia instruktorskie TRI/TRE B787. Potem - sesja symulatorowa pod nadzorem i już! Od końca września jestem pełnoprawnym pilotem i instruktorem na OBU typach samolotów. Czy takie rozwiązanie ma sens? Z punktu widzenia linii lotniczej - jak najbardziej, bo pozwala na elastyczne wykorzystanie załóg, dla pilotów - ciekawsze i mniej rutynowe latanie. U nas korzysta się z tego, zaczęto w sumie od samego początku B787 w linii, chociaż póki co na obu typach latają tylko instruktorzy B777 przeszkoleni na B787 - ci co przyszli na B787 z innych typów latają tylko na B787, ale ich przeszkolenie na B777 jest pewnie kwestią czasu. A co z punktem widzenia pilota? O tym będzie w następnym odcinku :)))
20:24, piotr.smietana
Link Komentarze (18) »
Napisz do Nas!


Liczba wizyt



Zobacz Księgę Gości

Odwiedziłeś Nas? Masz Uwagi? Będzie Nam miło jeśli dopiszesz się do Księgi Gości


Locations of visitors to this page
Pisz swój dziennik w Internecie
Blog należy do Syndykatu Blox.pl