Życie i praca polskiego pilota Qatar Airways
piątek, 14 marca 2014
Tajemnica malezyjskiego B777

Świat lotniczy i nie tylko żyje nierozwiązaną jak dotąd (14 marca 2014) zagadką zaginionego B777 MH370 Malaysian Airlines. Znam lotnisko w Kuala Lumpur i Malaysian Airlines, które uważam je za bardzo dobre linie lotnicze zaś pilotów z Malezji za bardzo dobrych. To, co się stało nie ma precedensu.

Wielokrotnie powtarzałem, także i tutaj, że trzeba być wstrzemięźliwym w wydawaniu osądów w sprawie wypadków lotniczych bo ich przyczyny są często układanką wielu drobnych elementów które dopiero po złożeniu w całość pozwalają stwierdzić co się stało!

Niestety - napływa wiele często sprzecznych informacji na temat feralnego lotu. Faktem jest, że nadal brak jakichkolwiek śladów po tym samolocie. Raczej można wykluczyć eksplozję na dużej wysokości - spowodowałoby to rozrzut szczątków samolotu na tak dużym obszarze że coś już by znaleziono. Inna opcja - wodowanie i szybkie zatonięcie - hmm, też wątpliwe! Dlaczego? Bo w chwili zaginięcia w samolocie było paliwa na ok 6h lotu, a jeśli samolot wodował w całości i skrzydła pozostałyby całe działałyby jak pływak - ponad połowa była pusta a reszta to paliwo lotnicze LŻEJSZE od wody! Nieszczelność kadłuba prowadząca do SZYBKIEGO zatonięcia spowodowałaby wydostanie się z samolotu części samolotu i jego wyposażenia lżejszych od wody co znowu - spowodowałoby identyfikację szczątków samolotu. Scenariusz a-la AF337 także odpada z w/wym powodów - uderzenie w wodę przeciągniętego samolotu spowodowałoby jego rozpad od uderzenia w wodę i - kupę szczątków. Oczywiście przy założeniu że samolot rozbił się niedaleko od miejsca zaginięcia. Ale to chyba można wykluczyć bo skoro na stosunkowo płytkim akwenie nic nie znaleziono do tej pory to raczej nic się nie znajdzie...

No to - CO się stało? Nie wiem, ale przekonany jestem, że samolot szukany jest w... złym miejscu!!! Za tym przemawiają małe szczegóły jak np. brak aktywacji ELT - emergency location transmitter - aktywuje go, a przynajmniej powinno przeciążenie, zaś ELT na tratwach ratunkowych - dodatkowo umieszczenie w wodzie. Zasięg jest rzecz jasna ograniczony, ale wysyła sygnał na częstotliwości satelitarnej a tutaj niczego nie namierzono. Inna rzecz - brak sygnału z transpondera radaru wtórnego oraz z ACARS-a. W oparciu o transponder działa układ ADS-B czyli znany FlightRadar24. Pisałem o tym już poprzednio, przypomnę tylko, że jeżeli nie działa transponder to jest brak pozycji samolotu na radarze wtórnym. Ponadto dość często w rejonie zaginięcia samolotu są kłopoty z działaniem sygnału ADS-B. Pisałem już o tym, że radar pierwotny czyli taki, w którym samolot daje odbicie w kontroli cywilnej stosuje się rzadziej, szczególnie na dłuższych odległościach. Używa ich wojsko i  nie znam ich procedur, ale ponoć rzadko zajmują się DOKŁADNYM śledzeniem samolotów cywilnych, a przynajmniej dopóki lecą one wg wyznaczonej trasy. 

No a co z ACRAS-em czyli systemem automatycznego raportowania? Dlaczego nie wysyła się danych samolotu w sposób ciągły? Bo to opcja linii lotniczej za którą trzeba płacić - i to sporo! Jakby tego było mało ma pewien słaby punkt - łączność! Urządzenie komunikuje się z ośrodkami naziemnymi drogą radiową - podstawą jest VHF (tymi samymi , które używane są do łączności głosowej) zaś w razie jej braku poprzez satelity czyli SATCOM. Niestety - w tym rejonie są problemy z kompatybilnością naziemnej sieci SITA (przesyłającej dane) m.in. w Tajlandii i Chinach. Dlatego w tym rejonie ZALECA się wyłączyć łączność ACARS przez VHF - wtedy połączenie odbywa się przez SATCOM. Jakby tego było mało to podczas lotu często widać komunikat EICAS - SATCOM DATA OFF! Zgoda, że na kilka czy kilkanaście minut, ale zawsze...

A co by się stało, kiedy zależałoby komuś na przerwaniu łączności? Otóż pomimo tego, że różne anteny zamieszczone są wzdłuż całego prawie kadłuba to same urządzenia są w jednym miejscu - w luku elektronicznym pod przednią częścią kabiny, a dodatkowo wyłączyć można bezpiecznikami z kokpitu. Tak więc teoretycznie osoba z DOBRĄ znajomością systemów samolotu może go zrobić częściowo "niewidzialny" a przynajmniej w części dotyczącej łączności z ziemią. Z drugiej strony zaczynają mieć sens napływajace ostatnie doniesienia o tym, że nadajnik satelitarny mimo wszystko miał połączenie z ziemią, choć ograniczone - odłączony od reszty systemów samolotu nie nadawał żadnych komunikatów, był jakby "obecny" w sieci...

Tak więc musimy czekać nadal, a tymczasem połowa Azji szuka nadal...

Napisz do Nas!


Liczba wizyt



Zobacz Księgę Gości

Odwiedziłeś Nas? Masz Uwagi? Będzie Nam miło jeśli dopiszesz się do Księgi Gości


Locations of visitors to this page
Pisz swój dziennik w Internecie
Blog należy do Syndykatu Blox.pl