Życie i praca polskiego pilota Qatar Airways
niedziela, 29 kwietnia 2007
Orzeł NIE wylądował...

A raczej Kaczor...

Ale - po kolei - po wielomiesięcznych przygotowaniach, kilkakrotnym przekładaniu miał zawitac m.in. do Kataru miłościwie nam panujący Premier Jarosław aby oprócz standardowych rozmów dyplomatyczno-biznesowych - otworzyć w końcu naszą ambasadę. Niestety - obudzilismy się rano z ciągle powtarzaną wiadomością w TVN24 (super wyglada rzecznik prasowy składający oświadczenie przed kamerami żujący gumę!!) że niestety - brak zgód, samolot zawrócony, długie oczekiwanie słowem - nici z wizyty. A tu - Polonia już powiadomiona, impreza w ambasadzie przygotowana... Na szczęście dopisali chyba wszyscy tak, że można było spotkac się ze starymi znajomymi i umówić sie na kolejne spotkania :)

I dalej nie wiemy, czy nasza Ambasada działa już oficjalnie czy jeszcze nie... 

A miało byc tak pięknie...

niedziela, 22 kwietnia 2007
I po wakacjach......
Ja juz tez z dziecmi zjechalam z powrotem do Dosi katarskiej. Urlop do dupy, ostatni raz dalam namowic sie na tak krotki wypad do kraju!!!!! A zeby bylo smiesznie to gniezdzilismy sie w trzypokojowym mieszkaniu u moich rodzicow!!! Tragedia! Przez chorobska nie udalo nam sie odwiezdzic zadnego kina i teatru, jeden tylko wypad na impreze do znajomych. plusy takie ze wieprzowinki przemyt zrobilismy:))) i zakupy ciuchowe. Jakos tak smutno i monotonnie ludzie zyja w naszym kraju:( widac roznice dopiero jak sie wyjedzie i dluzej przebywa poza krajem, to troche przygnebiajace, ze tak jest. Tym razem naprawde cieszylam sie, ze wracam do Kataru!!
piątek, 20 kwietnia 2007
Latając Airbusem

Zawalony różnymi sprawami ciągle odwlekałem opis moich opinii i wrażen dotyczących latania Airbusem. Jak już wspomniałem wcześniej - Boeing i Airbus to dwa różne światy i wybór pomiędzy nimi to jak wybór pomiędzy brunetką a blondynką. Porównanie A320 do 737, nawet najnowszych wersji jest trudny czy wręcz nieadekwatny, bo ich powstanie dzieli sporo czasu.
Boeing to typowy samolot dla swoich czasów, ze wszystkimi zaletami i wadami - klasyczne sterowanie, trochę elektroniki do kontroli systemów i pomocy załodze. Dzięki temu przeszkolenia sa w miarę krótkie, ale kokpit sprawia na pierwszy rzut oka chaotyczne wrazenie z tą mieszanką nowoczesnych przyrzadow jak EFIS czy FMS oraz wręcz staroci - tych do kontroli systemów na górnym pulpicie. Dla linii wazne jest aby działało, więc zamawiają (jak np. amerykanski Southwest) 737NG gdzie nowoczesne wyświetlacze zamiast tzw. zintegrowanego zobrazowania wyświetlają przyrzady tak, jak to bylo z 40 lat temu - dziwne, bo nie wykorzystuje to raczej pełnych możliwosci systemu...

A320 powstał ze 20 lat później w oparciu o najnowsze rozwiązania techniki lotniczej, elektroniki, ergonomii - to widać i czuć kiedy sie w kokpicie juz zasiądzie. Samolot jest wygodniejszy do pracy, łatwy w obsłudze, wymagane informacje są na swoim miejscu, aczkolwiek z racji odmiennej filozofii dzialania - trochę czasu zajmuje dokladne poznanie samolotu, jego wyczucie - szczególnie dla ludzi z doświadczeniem (od pewnych rzeczy trzeba się... odzwyczaic!); natomiast nowicjusze nie mają problemu, bo dla nich i tak wszystko jest nowe. Moim skromnym zdaniem kokpit Airbusa jest chyba najprostszym we współczesnych samolotach komunikacyjnych, bez zbędnych "bells & whistles" jak to mawiali starozytni ;) a jednocześnie dostarczający załodze kompletnych informacji. Jestem wielkim fanem tych samolotów, to niewątpliwie nowa jakość w lotnictwie cywilnym. Przeszkolenia na kolejne typy z A320 na 330/340 to tzw. CCQ (cross crew qualification) czyli przeszkolenie z różnic pomiędzy samolotami i trwa kilkanaście (góra!) dni. To spory zysk dla linii lotniczych, bo Boeing wprawdzie ma podobny program przeszkoleń pomiędzy poszczególnymi swoimi samolotami, ale tutaj różnic jest wiele wiecej i kabiny Boeingów są zaledwie podobne a nie identyczne jak to w Airbusach.

Ciekaw jestem Dreamlinera czyli 787, bo to jest rewolucyjna konstrukcja z wielu względów, głównie konstrukcyjnych, ale pomimo dużych wyświetlaczy czy świetnego dizajnu nie ma w kokpicie zbyt wielu rzeczy, których nie mają obecnie latające Airbusy, Boeingi czy Embraery

Z powrotem w raju ;)
No i po urlopie - czas odpocząć :) ale nie ma kiedy! Wróciłem do Kataru (kurde - wrocilem?? Czyż nie jestem tu "na chwile"??) we wtorek wieczorem i - od razu upojny nocny Dubaj. Krótki "meldunek" o powrocie do znajomych, załatwienie najpilniejszych spraw i znowu na nocną szychtę. Tym razem "cudowny"  Hyderabad, gdzie leje na dodatek, co jeszcze potęguje "wspaniałe" wrażenia zapachowe. Ale cóż - taka lotników wyrobnicza dola ;)
A propos urlopu - wrociłem znowu z mieszanymi uczuciami. Bo to w koncu mój kraj, ze swoimi byłem, odreagowałem bo miód i wino pilem :) ale z drugiej strony -  zaleglosci towarzyskie rosną, bo jak sie jest tylko kilka dni to trudno wszystkich zadowolić a i tak telefon sie grzał - dobrze, że mamy "szkapę" i inne takie. I tak już pewnie będzie do emerytury... Albo powrotu na łono naszego pięknego kraju, gdzie wg telewizji zapanowała powszechna euforia po przyznaniu nam organizacji Euro 2012. To niesamowita szansa dla kraju, że moze w końcu  ktoś tam choć  posprząta??
12:38, piotr.smietana , Dzień po dniu
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 kwietnia 2007
Ukochany kraj......
Jestesmy w Polsce!!!! Przylecielismy na dwa tygodnie poniewaz dzieci maja teraz przerwe semestralna w szkole. Cieszylismy sie dwa dni tym naszym przylotem a teraz cierpimy! Wszyscy kolejno lapiemy wirusa a dokladnie Rota wirusa wiec kibelek i miseczka na kolanach. Ode mnie sie zaczelo a pozniej dzieci. Dzisiaj pomyslalam ze ow wirus chyba mnie pokochal bo juz sobie poszedl i jak bumerang rano powrocil z jakas dziwnie zdwojona sila, ktora zciela mnie z nog!!!!!!!!! A tu zakupy czekaja i kielbaski chcialoby sie skubnac:((((( i nic!!!!!! A mowilam lecmy na Malediwy!!!!!!!To do kraju im sie zachcialo! Tzn ja tylko chcialam na te Malediwy bo dzieci i maz do kraju i juz!!!! No to teraz mamy!!!! Chyba zadnych ciekawych zdjec na kiblu nie mamy..:)
wtorek, 03 kwietnia 2007
Wielka ucieczka......
Ucieklam od rodzinki az na TRZY dni!!!!:))) Polecialam do Singapuru do mojej kochanej siostry i to sama bez dzieci, bez meza ale luzik!!!!!! Klimat w Singu ciezki ale co tam i tak latamy calymi dniami po miescie i po knajpach. Moje trzy dni moga sie nawet przedluzyc do czterech:))) mam otwarty bilet na samolot a miejsc na dzisiejsza noc niestety nie ma hi hi hi:) Ulice pelne ludzi zupelnie inaczej nz w Doha ale malo ladnych ludzi na ulicy:( jakies takie to krzywe wszystko, chociaz wczoraj widzialysmy dwie laski az sie obejrzalam bo wysokie zgrabne pieknie ubrane chinki ale moja siostra mowi cos ty to sa faceci i faktycznie jak podeszly czy tam podeszli i zacwierkali to kurcze glos faceta!!!! Normalnie szok bo pierwszy raz widzialam tak ladnie zrobiona babe z faceta!!!!! Wiecej napisze pozniej bo musze zaczac sie pakowac a raczej prezeny dla dzieci pakowac no i dla mezusia:)))))))
poniedziałek, 02 kwietnia 2007
Zdjęcia
Stałym czytelnikom polecamy naszą odświeżoną galerię - wystarczy kliknąć na któreś ze zdjęć. Wrażenie robi coraz wyższe tempo budowy nowego lotniska. Bądźcie w kontakcie - nowe albumy wkrótce! A i książka odwiedzin jakaś takaś smutno pustawa...
21:39, piotr.smietana , Dzień po dniu
Link Dodaj komentarz »
Wydarzenia marcowe

Oj sie działo ostatnio, oj działo! Ale - po kolei. Marzec był dla naszej gromadki szalonym miesiącem - miałem sporo pracy a na dodatek byli u nas goście, tak wiec zapieprz był taki, że nie było kiedy przysłowiowych taczek... O części z nich wspomnieliśmy już poprzednio, opowiem zatem co działo sie później.

W niedziele 25-go na zaproszenie naszej Ambasady bylismy na garden party w Sheratonie z okazji 50-cio lecia Unii Europejskiej.

Spotkanie zorganizowane przez ambasadę Niemiec (które mają obecnie przeydenturę - chyba tak to sie nazywa) we współpracy z ambasadami krajów unijnych. Honorowa rola przypadła naszej córci Julii - była chorążynią (chyba tak - facet to chorąży, no to kobitka jak?)

czyli trzymała polską flagę przy wejściu przy witajacych gości Ambasadorach, a następnie wraz z nimi przeszła pod podium:

Po wysłuchaniu przemówień ambasadora Niemiec i Kanclerz Merkel (z taśmy) - krótkich na szczęście, odegrano Odę do Młodości (w za bardzo spokojnym tempie jak na mój gust) zaczęła sie część nieoficjalna czyli - bankiet. Jak zawsze w Sheratonie - super jedzenie, a do tego wino i piwo. Mieliśmy okazję spotkać starych znajomych i poznać nowo przybyłych Polaków. Atmosfera pikniku udzielała się wszystkim i już około północy poszliśmy do domu ;).

Szkoda, że to tak tylko co 50 lat!!

Następnego dnia poszliśmy wraz ze znajomymi na "Mamma mia" czyli musical do muzyki Abby - ale o tym to już "konkurencja" pisała (i nie tylko ;) - Sylwia - całuski!). Naprawdę super przedstawienie, z którego publiczność wychodziła roztańczonym krokiem.

A może tylko my tacy spragnieni dobrej rozrywki?

Napisz do Nas!


Liczba wizyt



Zobacz Księgę Gości

Odwiedziłeś Nas? Masz Uwagi? Będzie Nam miło jeśli dopiszesz się do Księgi Gości


Locations of visitors to this page
Pisz swój dziennik w Internecie
Blog należy do Syndykatu Blox.pl