Życie i praca polskiego pilota Qatar Airways
środa, 30 maja 2007
Parapetówa

Emigracja emigracją, ale polskie tradycje i zwyczaje mus zachować, co oznacza, że na nowym mieszkaniu parapetówa być musi!. W ostatni czwartek zaprosiliśmy całkiem sporą gromadkę znajomych Polonusów (i nie tylko) - było ze czterdzieści osób, które dzięki większemu lokalowi pomieściły się bez problemu! Impreza był pod hasłem "Lata 70-te" - jakoś tak nam wpadło do głowy po obejrzeniu fajnego musicalu "Mamma mia" do muzyki Abby jakiś czas temu. Śmiechu było co niemiara, bo niektórzy poprzebierali się całkiem nieźle.

Znajomi stawili się licznie, ale dzięki nowemu lokalowi tłoku nie było :))) Niestety - łącze mamy do bani, ładowaie zdjęć trwa wieki, tak więc na prosimy o cierpliwość - na relację zdjęciową prosimy poczekać.

20:46, piotr.smietana , Dzień po dniu
Link Komentarze (1) »
Latam na 330!!
Tak jest! Latałem dzisiaj po raz pierwszy na żywej 330-tce! "Krótki" Istambuł i do domu, jutro drugi lot do Kairu, potem Amman i Jedda, czyli - na razie loty po okolicy ;). Jednak żaden symulator tego nie odda ani nie załatwi - co prawdziwy samolot to samolot! Czadzik!! Każdy pierwszy lot nowym samolotem to jak randka z nową dziewczyną - przynajmniej jak pamiętam randki z dziewczynami :))). Krótko mówiąc, to jedna z tych chwil w lataniu, która daje pełną radość z tego co się robi!
niedziela, 27 maja 2007
Big Brother

Nie - nic z tych rzeczy - "gwiazdą" brukowej TV nie zostałem (i nie zamierzam). Chodzi mi o dużego brata czyli o A330.

I po stresie - symulator zaliczony, dzisiaj ZFTT, AWOPS (dla niewtajemniczonych i sympatyków - Zero Flight time training - loty szkolne "po kręgu" na symulatorze i All Weather Operations - loty w Cat 2 i 3a ILSa). Jeszcze trochę niezbędnej papierkowej roboty - i do drążka! A w czercu mam zaplanowane jedyne 98 godzin...

A było to tak: przeszkolenie rozpoczęło sie od szkolenia teoretycznego. Polegało to na wypożyczeiu z działu szkolenia laptopa z oprogramowaniem, które zapoznało nas z nowym samolotem, a konkretnie z RÓŻNICAMI pomiędzy A320 i A330. Po 2 dniach - egzamin. Do tego przeszkolenie z wyposażenia awaryjnego i ewakuacji i po 4 dniach - do symulatora. A na symulatorze - pierwsza sesja rozruchowo - zapoznawcza (bo zawsze musi ktoś być pierwszy) a na dwóch następnych - sytuacje awaryjne. Czwarta sesja to egzamin, który niniejszym ogłaszam za zdany! Dzisiejszy ZFTT to już była czysta przyjemność - niskie kręgi i lądowania w różnych warunkach. W środę - pierwszy z czterech praktycznych lotów na liniach i od 4 czerwca będę powoził już "na własny" rachunek!

Trochę uwag technicznych - dzięki praktycznie IDENTYCZNEMU kokpitowi (te parę różnic jest do znalezienia na zasadzie "wytęż wzrok i odnajdź 10 szczegółów różniących oba obrazki ;-) ) przesiadka jest naprawdę łatwa i w zasadzie gros szkolenia polega na zapoznaniu się z różnicami w budowie i działaniu układów samolotu. Jest większa redundancja systemów, a niektóre z rozwiązań są wręcz... prostsze niż w A320 - to dlatego, że 320 stanowiła swoisty prototyp dla nowoczesnego systemu sterowania samolotem pasażerskim i jako taki jest on dość łatwo adaptowalny do nowszych konstrukcji jak A330/340, a na dodatek ciągle jest rozwijany i modyfikowany. Po niedużych zmianach znalazł się także w A380, będzie w 350. Róznica jest w pilotażu, tutaj nie da się oszukać fizyki - większą masę i bezwładność wyczuwa się od razu, przy większej od 320 stabilności. Jest to duży samolot o dobrej aerodynamice, mocnych silnikach i - długim zasięgu. OK - nie tak jak 340 czy 777, ale te 14 godzin lotu działa na wyobraźnię.

Zobaczymy, jak to będzie w praniu, ale o tym będę miał już okazję przekonać się niedługo - w połowie czerwca czeka mnie pierwszy lot do Osaki - coś koło 12h tam i 13h z powrotem...

wtorek, 15 maja 2007
Pożegnanie z bronią

No i stało się nieuniknione - mój ostatni lot na Arbuziku A320.

Z samolotem bardzo mocno się zżyłem, tak więc i pożegnałem się z nim czule, bo służył mi wiernie bez żadnych niemiłych niespodzianek i przygód przez ponad 2 lata - tak więc na całusa w przysłowiowe śmigło w pełni sobie zasłużył! 

Ostatni lot, bo już w najbliższy weekend rozpoczynam szkolenie na jego większego brata czyli A330! Po 2 latach i 5 miesiącach doczekałem się! 

I po strachu

Zapowiadało się ciężko, ale na szczęście obyło się bez większych problemów. Mówię oczywiście o przeprowadzce. Jeden dzień pakowania, jeden kurs wynajętej "firmy przeprowadkowej" i - kilka dni na dojście co gdzie upchnęliśmy w tzw ferworze walki... Nawet nie przypuszczaliśmy, że tyle rzeczy zgromadziliśmy przez te niespełna 2 i pół roku mojego pobytu w Katarze! Wyładowane były: mała ciężarówka i truck szefa, bo oczywiście przeliczyliśmy się - prosiłem o 10 kartonów, a wyszło ponad 20... Szkoda, że nie zrobiłem zdjęcia jak hindusi pakują, bo nasze dzieci były w stresie, że na pewno coś goście zgubią po drodze. Oczywiście auto do przeprowadzki NIE jest kryte, a wszystko po załadunku powiązane było liną. Jak to się trzymało - nie mam pojęcia, ale nic nie zgubili po drodze!!

A na nowym miejscu - dzieci zachwycone, mają swoją bawialnię (czyli - w końcu nie robią nam bałaganu w salonie) i nawet nie przeszkadza im to, że muszą o 15 minut wcześniej wstawać do szkoły. Internet jeszcze wdzwaniany, tak więc prosimy o wyrozumiałość, że mało będzie uaktualnień bloga, szególnie fotograficznych. Może wkrótce i na adsl się doczekamy, to się poprawimy!

A rodzice już knują chytry plan nieuchronnej parapetówy - takiej, żeby Polonia (i nie tylko!) miała co wspominać :-D

22:25, piotr.smietana , Dzień po dniu
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 maja 2007
Przeprowadzka

Się zaczęło - po wielokrotnym przekładaniu, prośbach, groźbach i wydeptywaniu ścieżek dostaliśmy przydział do firmowego domu na nowym osiedlu. Dom ze dwa razy większy, z sypialnią dla każdego i po arabsku - podwójnym salonem. Przeprowadzkę zaczynamy jutro czyli - będzie jak na wojnie - trochę potrwa zanim odnajdziemy się w nowym domu z tymi wszystkimi pudłami, pakuneczkami itepe. A że na adsl przyjdzie poczekać kilka tygodni (inszallah oczywiście!) to i wpisy mogą być trochę rzadsze, za co z góry naszych stałych bywalców przepraszamy.

Parapetówa będzie, a jakże, ale już bez polskiej kiełbaski, bo wyszła w tzw międzyczasie. Jeśliby ktoś był w pobliżu i miał na zbyciu, to zapraszamy, a o suchej twarzy nie wypuścimy ;)

22:20, piotr.smietana , Dzień po dniu
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 maja 2007
Od prawej do lewej czyli stłuczka po katarsku

Stało się - nasz nowy piękny samochód miał stłuczkę.

W ostatni piątek Madzia odwiedziła koleżankę, gdyż mąż ciężko pracował w drodze do Chennai w Indiach. Wracając już, na krótkiej prostej do osiedla zauważyła podejrzanie zachowujący sie samochód - ewidentnie zygzakującego Nissana pick-upa, zdradzający zbyt dużą zawartość alkoholu we krwi kierowcy. Kierowca zachowywał sie na tyle nieprzewidywalnie, że Madzia zatrzymała sie całkowicie przy prawym krawężniku w nadziei na uniknięcie najgorszego. Niestety - amplituda wahań rzeczonego auta wypadła dość niefortunnie dla nas, bo w końcu z pełnym impetem uderzył w przód naszego auta. Samochody zblokowały się i kiedy Madzia próbowała wyjść przez drzwi okazało się, że są zaklinowane. I całe szczęście, bo w chwilę potem Nissan ruszył bardzo ostro i zwiał, a gdyby Madzia wyszła na zewnątrz to mogłoby to kiepsko wyglądać. Całe zdarzenie widział jeden z Kataryjczykow i zaoferował pomoc. Wezwali policję i po wstępnym omówieniu zdarzenia na posterunku kazali pojawic sie na drugi dzień po odpowiedni kwit. Takie pismo jest podstawą do naprawy oraz wypłaty odszkodowania. Między innymi dlatego w razie najmniejszej stłuczki samochody blokują drogę, ale nikt tym sie nie przejmuje, bo policjant musi być.

Dzisiaj pojechaliśmy na komendę po rzeczony kwit, ale wobec tego, że sprawca uciekł sprawa skierowana została do rozpoznania. Nastepny etap to wydanie pisma z policji - ciekawe jest to o tyle, że aby go otrzymać trzeba... uregulowć wszystkie mandaty. Mandaty w Katarze są oczywiście wyłącznie kredytowe. Np. taki za złe parkowanie - o fakcie ukarania mandatem świadczy owalna niebieska... naklejka, którą w razie nieobecności kierowcy policjant nakleja na szybę. W każdej chwili można sprawdzić na rządowej stronie internetowej stan swojego "konta" gdzie szczegółowo wyszczególniono kiedy i gdzie nas dopadło. W Doha i okolicach znajduje sie kilkanaście fotoradarów które pstrykają z tyłu, a nocą z fleszem. Kiedyś jadąc wieczorem zauważyliśmy jakiś błysk. Czyżby burza dziwiliśmy sie? Niestety - policjant sprawdzając nasze konto pozbawił nas złudzeń - mają nas... Płacz i płać! Już teraz wiemy, gdzie zwalniać!!

08:52, piotr.smietana , Dzień po dniu
Link Komentarze (1) »
Napisz do Nas!


Liczba wizyt



Zobacz Księgę Gości

Odwiedziłeś Nas? Masz Uwagi? Będzie Nam miło jeśli dopiszesz się do Księgi Gości


Locations of visitors to this page
Pisz swój dziennik w Internecie
Blog należy do Syndykatu Blox.pl