Życie i praca polskiego pilota Qatar Airways
sobota, 19 sierpnia 2017
Oshkosh 2017 - supermarket lotniczy

Relację zacząłem historią, czas na teraźniejszość. Oshkosh to także impreza można powiedzieć targowo-handlowa, gdzie liczący się na rynku amerykańskim producenci sprzętu latającego general aviation pokazują swoje najnowsze wyroby czyli samoloty, silniki i osprzęt, zarówno certyfikowane jak i w klasie Experimental ale pozwólcie, że nie będę wymieniać wszystkich producentów czy wystawionych typów, bo lista byłaby długa.

Nowy Kitfox STiNowy Kitfox STiNowy Stratos 714Nowy Stratos 714Vans RV-10Vans RV-10Kitfox S-7Kitfox S-7Flying Legends Tucano i Tucano LSA
Flying Legends TucanoMożna dotknąć, usiąść do upatrzonej maszyny, a w przypadku kitów czy samolotów amatorskich można też porozmawiać z ich twórcami, zasięgnąć porad u źródła. Dla ludzi budujących samoloty czy myślących o tym zorganizowane są warsztaty, gdzie każdy może spróbować swoich sił i zmierzyć się z nitowaniem, spawaniem, opłótnianiem, klejeniem drewna czy kompozytów. Można było popracować w warsztacie elektrycznym, przy awionice, zaś Lycoming zorganizował warsztaty rozkładania no i składania silnika. Wystawcy osprzętu oferowali swoje najnowsze produkty, jak nowe urządzenia typu glass kokpit wyzierające z każdego niemal zakątka, można było kupić gotowe, okablowane tablice przyrządów do budowanego przez siebie samolotu. 
blog__1_of_371_520blog__1_of_371_641

Tradycyjnie na Oshkosh są spotkania pilotów i właścicieli róznych typów, bardziej oficjalne jak Cirrus czy Bonanza - wspierane przez producentów czy amatorów konkretnego typu certyfikowanego czy eksperymentalnego. Można spotkać starych przyjaciół, wymienić się doświadczeniami czy po prostu spędzić miło czas.
Patrząc na sprzęty rozstawione wokoło w oczy rzuca się, że jednak lotnictwo lekkie po obu stronach Atlantyku jest jednak nieco inne. W porównaniu do Europy to był tam prawie wyłącznie "ciężki kaliber". Ultralajty były, i owszem, ale te są tu traktowane - i budowane jednak inaczej. Wynika to po części z przepisów - ULM w Europie ważą 450(475)kg, podczas gdy w USA klasa LSA to 600 kg (1320 funtów), tu i tu mają ograniczenia w maksymalnej prędkości przeciągnięcia, w Stanach jest także ograniczenie prędkości maksymalnej. Większa masa to większa swoboda w projektowaniu no i przede wszystkim - użytkowaniu takiego samolotu, bo w Stanach np. można we dwójkę latać z pełnymi zbiornikami bez obaw. Można było zobaczyć zamerykanizowane czeskie, słowackie i słoweńskie samoloty, wycenione konkurencyjnie, ale polskich niestety nie było.

 Stoisko Pipistrela było zaraz przy głównym wejściublog__1_of_371_467Samoloty od południowych sąsiadówblog__1_of_371_543blog__1_of_371_706blog__1_of_371_615Zalety takiego lekkiego samolotu do dziennej turystyki są niezaprzeczalne - niskie spalanie, świetna widoczność, krótki start i lądowanie. A jednak wydaje mi się że klasa LSA, którą pomyślano dla obniżenie kosztów latania i jego szersze udostępnienia - nie rozwija się aż tak dynamicznie zaś Cessna nawet "przemieliła" gotowe 162-ki! Dlaczego? Przyczyn jest kilka - ogromny rynek tanich samolotów używanych, bogaty rynek producentów samolotów w zestawach i - oczywiście koszty. Jeśli do tego doliczymy przepisy bo LSA mogą latać tylko w dzień, zaś samolot typu Experimental można wyposażyć do każdej operacji z IFR-em włącznie. Jest jeszcze jeden aspekt - ludzki. Otóż po długotrwałych debatach uchwalono w końcu w USA zasady tzw. BasicMed dla pilotów. O co chodzi? W skrócie - jeśli miałeś w ciągu ostatnich 10 lat badania lotnicze, nawet klasy 3 i jeśli możesz prowadzić samochód to robisz badania, ale już nie u lekarza lotniczego i - można dalej latać. Ograniczenia są następujące - samolot do MTOW 6000 funtów, Vmax 250kts i pułap max 18000 stóp, VFR/IFR, dzień/noc. Dla nas z Europy to istny szok... Reasumując - po co nowy samolot, badania, w zasadzie identyczne jak na LSA, skoro stary samolot jest pilotowi dobrze znany i można na nim pozwolić sobie na więcej?

A paliwo? I tu dochodzimy do sedna - kosztów. Okazuje się, że Amerykanie też to policzyli. Na stoisku znanych też w Polsce Zodiaców zapytałem jednego z synów Chrisa Heintza, Mathieu m.in. o nowe samoloty i nowe silniki w nich, m.in. UL Power, diesle. Jego odpowiedź dała mi wiele do myślenia. Otóż powiedział on, że celem ich firmy jest produkcja tanich, łatwych w montażu i pilotażu dostępnych dla każdego samolotów. Na stoisku były CH-750 Cruiser i nowy SD, zapytałem też o 4 miejscówki, szczególnie, że naprzeciwko stały piękne Slingi 2 i 4. Powiedział mi też, że “zbudować drogi samolot, to nie problem! Nasza firma oferuje jako alternatywę silniki Rotaxa, UL Power a mimo to ponad połowa klientów wybiera używane Lycomingi! Dlaczego? Bo są dostępne za 1/3-1/4 ceny nowego Rotaxa serii 9! Policz sobie, jakie dodatkowe wyposażenie możesz sobie kupić lub - ile będziesz miał za to paliwa!” Wtedy zrozumiałem tak naprawdę ideę taniego powszechnego latania w wydaniu Amerykańskim, zamiłowanie do antyków, które tak naprawdę antykami… nie są bo nadal spełniają podstawową funkcję - latają dla przyjemności ich właścicieli.

Zenith CH-750 CruzerZenith CH-750 CruzerZenith CH-750 SDZenith CH-750 SDSling-4Sling-4Sling-2blog__1_of_371_630Zenith CH-650Zenith CH-650

 

08:37, piotr.smietana
Link Komentarze (3) »
niedziela, 13 sierpnia 2017
Oshkosh 2017 historycznie

Po kilkunastu dniach w Doha wyruszyliśmy ponownie do Oshkosh. Jak w poprzednim roku - przez Chicago, gdzie było kilka dni na zwiedzanie centrum, które jest zdecydowanie jednym z ciekawszych architektonicznie centrów miast w Stanach. No ale camping i RV opłacone to jedziemy, tym razem niedaleko, bo mniej niż 200 mil.
IMG_6554

Czym jest zlot w Oshkosh? Jeżeli chodzi o tegoroczny zlot to może kilka liczb na początek:OSH2017finalinfographicTegoroczne AirVenture w Oshkosh, zwane też World's Greatest Aviation Celebration czyli największe lotnicze święto Świata było już 65 imprezą zorganizowaną przez EAA . Tak jak i poprzednie była pomostem pomiędzy historią, teraźniejszością i przyszłością. Historia widoczna była na każdym kroku, chociażby pod postacią wspaniale odrestaurowanych i utrzymanych samolotów, ale także dzięki motywom przewodnim tegorocznej imprezy. Główną była 75 rocznica rajdu nad Tokio pod dowództwem płk. Doolittle'a, a kulminacją był niemal jednoczesny start kilkunastu B-25 - tego dźwięku kilkudziesięciu Wrightów Twin Cyclone się nie zapomina...

blog__1_of_371_516blog__1_of_371_723blog__1_of_371_685blog__1_of_371_404 Było też spotkanie z ostatnim żyjącym uczestnikiem rajdu, 101-letnim D. Cole, który był wtedy drugim pilotem w załodze Doolittle'a. Innym akcentem historycznym było uczczenie 50 rocznicy programu Apollo i spotkanie z astronautami. Mocnym historyczno-współczesnym akcentem była parada bombowców, gdzie do Mitchelli B-25 dołączyły dwie latające Superfortece B-29, B-17 oraz współczesne - B-52, B-1B i B-2, a wszystkie oprócz ostatniego można było oglądać na wystawie statycznej

W tym roku przypada też 90 rocznica lotu Charlesa Lindberga nad Atlantykiem, na pokazach latała więc replika jego samolotu. Oshkosh to spotkanie pilotów i ich maszyn, z których wiele miało swoje rocznice, jak np. 80 lat Pipera J-3 Cub, 70 lat Cessny 190/195, 40 lat Christen Eagle II czy 50 lat firmy Rotorway Helicopter, pioniera w produkcji zestawów śmigłowców do samodzielnego montażu.

80 lat Piper J-3 Cub40 lat Christen Eagle

Jak komuś mało, to oczywiście można było pospacerować wzdłuż szeregów warbirdów z II WŚ, Korei czy Wietnamu. Sporą część lotniska zajmowały zaparkowane samoloty Vintage czyli sprzed 1970r, te z kolei dzielą się na: Antique - do 1945r, Classic - 1945-55 i Contemporary - 1955-70. Oczywiście samoloty te były w pełni sprawne, na zlot przyleciały o własnych siłach, a niektóre wyglądały jakby dopiero co opuściły fabrykę.jednym słowem - było co oglądać! Historia była także na pokazach, na których codziennie latał USAF Heritage Flight czyli 4 samolotowy klucz złożony za każdym razem inaczej, ale zawsze był P-51 Mustang, czasem 2, a ponadto latały w nim na zmianę A-10, F-16, F-22 i F-35. 

blog__1_of_371_625

 

15:01, piotr.smietana
Link Komentarze (1) »
piątek, 04 sierpnia 2017
Powrót do LA

W drogę powrotną do LA wyruszyliśmy drogą nr. 1, wzdłuż starego hiszpańskiego szlaku El Camino Real z XVIIw. Droga ta wiedzie wzdłuż wybrzeża Pacyfiku wzdłuż malowniczych klifów, plaż i niewielkich rezerwatów przyrody.
IMG_6165P7051138

Niestety remont "jedynki" zmusił nas do jej porzucenia za Monterey i dalej jechaliśmy stanową autostradą 101 w przepięknej dolinie, w której znajduję się mnóstwo farm owocowych i winnic. Wśród winnic znajdowały się bardzo ładne RV parki, chyba najlepsze z dotąd napotkanych podczas naszych podróy RV.

IMG_6235

W Paso Robles, uroczym miasteczku w którego okolicach jest ponad 300 winnic, na małym lotnisku przypadkiem natknęliśmy się na małe Estrella Warbirds Museum. Oprócz niewielkiej kolekcji samolotów była też kolekcja samochodów cywilnych i pojazdów wojskowych. Zdjęcia znajdziecie tutaj.
Przed nami ostatni już etap naszej podróż RV, 101-ką poprzez Santa Barbara do Los Angeles. W sumie dzień jak codzień, z paroma godzinami jazdy i wspaniałymi widokami gdyby nie to, że nie mogliśmy ruszyć z RV parku! Powodem okazały się łapy hydraulicznego stabilizatora. Ponieważ nasz camper miał 35 stóp długości i wysuwane po bokach slide-outs, powiększające na postoju powierzchnię użytkową RV, wyposażony jest w hydraulicznie sterowane podnośniki. Ustawia się je każdorazowo na postoju - stabilizują podłogę w poziomie, dzięki nim kiedy chodzi się wewnątrz, RV się nie kołysze, a dodatkowo odciąża amortyzatory i opony. Ładnie brzmi prawda? Ale jak działa, a nam rano nie chciały się złożyć! W końcu zauważyłem, że jedna z łap jest jakby bardziej mokra niż inne, rzut oka na zbiornik a tu brak cieczy hydraulicznej! Skąd pomoc? Właściciel daleko, bo ponad 100 mil przed LA, więc optymistycznie na dojazd do nas potrzebowałby pewnie ze 3h. W parku powiedzieli mi, że mogą ściągnąć mechanika, ale może to potrwać. W końcu przez telefon dowiedziałem się, jaki to płyn, więc uzupełniłem go. Ale dalej system nie działa. Znowu za telefon i mam instrukcję zresetowania systemu! Resetuję raz - po chwili ten sam błąd, drugi - to samo... W końcu za 3 czy 4 razem działa i łapy się chowają!!! Ufff! Jedziemy w końcu z kilkugodzinnym oóźnieniem oddać RV, co w popołudniowych korkach zamiast 2,5-3h zajęło nam prawie 5...
Ostatnie kilka dni spędziliśmy w LA i okolicach, z obowiązkową wizytą na kultowej Venice Beach - choć może nie najczyściej, tłoczno i gwarno to jednak ma to miejsce swój cyganerski urok.

P7090812fullsizeoutput_713aP7090791

Wieczorem szukając miejsca z jedzeniem trafiliśmy na jedną z najstarszych w LA restauracji serwującej hamburgery. Działająca non stop od 1947 Apple Pan serwuje je w niezmienionej recepturze, dodatkowo na deser oferują fantastyczne ciasta z truskawkami, jabłkami i orzechami peacan. Restauracja to może za dużo powiedziane - ot, jadłodajnia samoobsługowa z ladą w kształcie litery u z krzesłami dookoła, wewnątrz robione jest jedzenie, na rogach lady są dwie przedpotopowe prawie, mechaniczne kasy. I wszystkie miejsca zajęte! Trzeba czekać w środku łapiąc okazję aż się jakieś zwolni, niemalże stojąc za plecami jedzących - taki urok miejsca. Okazuje się, że jest to jedno z ulubionych przez gwiazdy miejsc, lista stałych, znanych klientów jest długa i chociaż nikogo nie spotkaliśmy to przynajmniej opuszczaliśmy miejsce najedzeni dobrym jedzeniem.
fullsizeoutput_7119

Wylatywaliśmy z Los Angeles z pragnieniem powrotu, bo choć wprawdzie centrum miasta nas rozczarowało, to w dzielnicach podmiejskich i miastach wokół jest sporo miejsc, do których chętnie wrócimy, podobnie jak i do wspaniałej natury Kaliforni czy Nevady. A powrót już standardowy - lekko ponad 16h lotu i w domu w Doha...

12:10, piotr.smietana
Link Komentarze (2) »
Napisz do Nas!


Liczba wizyt



Zobacz Księgę Gości

Odwiedziłeś Nas? Masz Uwagi? Będzie Nam miło jeśli dopiszesz się do Księgi Gości


Locations of visitors to this page
Pisz swój dziennik w Internecie
Blog należy do Syndykatu Blox.pl