Życie i praca polskiego pilota Qatar Airways
czwartek, 11 września 2008
............
Przygoda była, mąż przeleciał mnie samolotem:) a wylądował tak że nic nie poczułam! Przycierka pierwsza klasa.
14:27, piotr.smietana , Dzień po dniu
Link Komentarze (1) »
środa, 10 września 2008
Powroty, powroty

Wakacje się skończyły, więc do Dohy czas wrócić.

Jak się pewnie domyślacie, wyprawa całą rodzinką z Warszawy (gdzie spędzili wakacje) do Dohy to całkiem pokaźne przedsięwzięcie logistyczne. O ile wyjazd rozłożyliśmy na etapy - najpierw dzieci do stęsknionych dziadków, potem rodzice, o tyle powrót odbył się na jeden raz. Ponieważ urlop skończył mi się już w lipcu wiadomo, że i tak muszę przylecieć wspomóc całe przedsięwzięcie, także dodatkowym udźwigiem w walizkach. Tym razem wybrałem opcję lotu pobytowego we Frankfurcie (przez który zwykle latamy) - przylot w piątek po południu, sobota wolna, więc mogę polecieć do Warszawy i powrót wczesnym popołudniem w niedzielę. W efekcie zamiast siedzieć w hotelu poleciałem do Polski. Roboty na ostanią godzinę było w cholerę, bo dodatkowo trzeba było przygotować mieszkanie do wynajęcia, no i trzeba było się pożegnać z przyjaciółmi. W końcu w niedzielę rano jedziemy na lotnisko. Niestety - nowy terminal, ale w sumie nic się nie zmieniło - tylko kilka stanowisk odpraw, tłumek się kłębi, a czas leci. Kolejka nie topniała i pomimo tego, że przyjechaliśmy ponad godzinę przed odlotem wkrótce zrobiło się krótko z czasem. Ale - zaczynamy odprawę, na pierwszy ogień idzie moja waliza (bo leciała tylko do Frankfurtu, a dalej ze mną jako bagaż załogowy). Po odprawieniu mnie pani mówi, że rejs zamknięty! Pomimo próśb i tłumaczeń - reszta rodziny nie została odprawiona na lot Naszym Narodowym Przewoźnikiem! Doprawdy - pierwszy raz zdarzyło mi się, aby w ten sposób potraktować rodzinę - Pan leci Pani z dziećmi zostaje... Czasu było mało, więc krótkie pożegnanie i biegiem do gate'u, a Madzia z dziećmi do odprawy na LH, gdzie bez problemu ich przyjęto. W samolocie okazało się, że ze względu na slota lot jest opóźniony 30 minut! Ręce mi opadły, mogliśmy wszyscy razem bez problemu się zabrać...

Dalszy lot z Franfurtu już odbył się bez większych przygód - w końcu wiozłem swoją rodzinę, swoim (no, powiedzmy ;) ) samolotem...

15:08, piotr.smietana , Dzień po dniu
Link Komentarze (1) »
Remanent

Był remanent pourlopowy, przyszła pora na mały remanencik fotograficzny.

Napstrykało się ich sporo i kolega zauważył, że coś się nimi nie chwalę. No to zebrałem i się i voila!

Pokłosie krótkiego pobytu w Londku: tutaj jest parę zdjęć z Science Museum, te zdjęcia są z muzeum RAF-u, zaś chwilę odpoczynku uwieczniłem na tych fotkach. Jest też parę zdjęć z kokpitu, a także jak zawsze malownicze Alpy.

Miłego oglądania!

14:22, piotr.smietana , Dzień po dniu
Link Komentarze (1) »
Napisz do Nas!


Liczba wizyt



Zobacz Księgę Gości

Odwiedziłeś Nas? Masz Uwagi? Będzie Nam miło jeśli dopiszesz się do Księgi Gości


Locations of visitors to this page
Pisz swój dziennik w Internecie
Blog należy do Syndykatu Blox.pl