Życie i praca polskiego pilota Qatar Airways
wtorek, 25 września 2012
Przygody z fachowcami
Te kilka lat życia na obczyźnie to także zderzenia z rzeczywistością, mniej lub bardziej bolesne, ale na szczęście prawie zawsze zabawne. Tym razem chciałbym się podzielić kilkoma przygodami z szeroko pojętymi fachowcami - chodzi mi o tzw. maitennance staff czyli obsługą techniczną naszego osiedla. Jedną z zalet mieszkania na osiedlu jest oprócz dużych i wygodnych facilities - siłowni z zapleczem, basenów, knajpek itd jest rzeczony serwis. W razie jakiejkolwiek awarii - hydraulicznej, elektrycznej czy np. niedomykające się szafki kuchenne - telefon i przychodzi ubrany w firmową koszulę gostek, a raczej przyjeżdża na trójkołowym rowerku z koszem - standardowym środku transportowym techników osiedlowych. Zabiera się do naprawy?? Nieeee, nic bardziej mylnego - najpierw ze trzy razy sprawdzi czy aby na pewno problem występuje - tak jakbym nie by w stanie określić np. skąd cieknie woda! Potem mówi sorry - idę po narzędzia! Prawie zawsze akurat tych potrzebnych w skrzynce na rowerku nie ma więc mija kolejne kilkanaście minut dopóki ich nie przywiezie i w końcu zabiera się do pracy - mniej lub bardziej skutecznie, a na koniec trzeba podpisać papier bo to tutaj rzecz święta! Ostatnio postanowiliśmy wyposażyć kuchnię w zmywarkę na własną rękę, bo akurat właścieciel osiedla uznał, że ponieważ domy mają pomieszczenia dla pomocy domowych (zwanych tutaj mejdami) to zmywarki nie są potrzebne. Cóż... Koncepcja instalacji jest to chcieliśmy, aby gość z obsługi pomógł w instalacji sprzętu. Kiedy się pojawił pierwsze co stwiedził, że nasza koncepcja małej przeróbki kuchni jest "not allowed" czyli lokalny standard. Mówię mu, żeby jednak pomógł sugerując mu dodatkowy przychod bo i tak to zrobimy. Oczywiście pomimo tego, że cała koncepcja byla gotowa zaczął mierzyć po swojemu - jak? Ano przykładając... długopis - trzymając go przed sobą w wyciągniętej ręce zaczął wędrowac od szafki do zmywarki!!! Nie masz gościu miarki?? Ręce mi opadły... Pogonłiem "fachowca", sprzęt zamontowaliśmy i działa.
14:22, piotr.smietana
Link Komentarze (7) »
środa, 05 września 2012
Bombardiery
Nie - nie chodzi mi o sprzęt wojenny tylko o samoloty ;) Owszem, mamy kilka sztuk, w różnych wersjach, choć w zasadzie to nie my, bo samoloty należą do firmy-córki - Qatar Executive. Nie znam szczegółów ale jak sama nazwa wskazuje jest to firma oferująca loty dyspozycyjne dla klientów z "nieco" grubszym portfelem. W związku z tym samoloty te moźna spotkać zasadniczo wszędzie - nie znam co prawda dokładnej specyfikacji, ale przynajmniej niektóre z nich są w stanie polecieć i za Wielką Wodę. Częstą klientelę oprócz Kataryjczyków stanowią nasi wschodni sąsiedzi - praktycznie cały czas co najmniej jeden samolot jest gdzieś w Rosji, a najrzadziej chyba - w Doha ;) Są i polskie akcenty w Qatar Executive czyli polskie stewardesy a od niedawna także i polski pilot. Jakiś czas temu pojawiła się plotka, chyba nawet list intencyjny w sprawie zakupu nowych Bombardierów CS series, ale chyba tych samolotów w firmie matce nie zobaczymy. Są prowadzone pewne przymiarki do stworzenia coś w rodzaju low-costa, ale chyba nie będzie to firma stricte katarska, bo mówi się coś o sąisedniej Arabii - ale to wszystko póki co spekulacje. Jak mówili starożytni - pażywiom, uwidim ;)
Łelkam tu Katar!!!
Z dniem 4 września zniesiono obowiązek wizowy (tzw. sponsorowany) w Katarze. Obywtele Polski mogą uzyskać wizę turystyczną bezpośrednio na lotnisku w Doha na identycznych zasadach jak 35 wyróżnionych dotąd krajów! Kosztuje to 100 rijali (ok. 90 złotych). Przylatujcie i zwiedzajcie!!
22:34, piotr.smietana , Dzień po dniu
Link Komentarze (4) »
Napisz do Nas!


Liczba wizyt



Zobacz Księgę Gości

Odwiedziłeś Nas? Masz Uwagi? Będzie Nam miło jeśli dopiszesz się do Księgi Gości


Locations of visitors to this page
Pisz swój dziennik w Internecie
Blog należy do Syndykatu Blox.pl