Życie i praca polskiego pilota Qatar Airways
środa, 13 października 2010
(*)(*)(*)
Takie wiadości nigdy nie sa miłe pomimo, że na szczęście sa rzadkie. Dzisiaj rano podczas lotu z Manili do Dohy kolega, kapitan samolotu A330 dostał ataku serca. Niestety, pomimo prób reanimacji i ladowania na najbliższym lotnisku w Kuala Lumpur kolega zmarł podczas lotu. Pozostali dwaj piloci (lot wykonawała załoga powiększona o tzw. Cruise Capt) wyladowali bezpiecznie. Po kilkugodzinnym postoju i wymianie załogi samolot kontynuował lot do Dohy. Kolega ten, 43 lata, pochodzacy z Indii pracował w firmie mniej więcej tyle samo co ja.
wtorek, 05 października 2010
IAD
Czyli Waszyngton. Po raz kolejny przekonałem się wczoraj jak niepowtarzalne potrafia byc nasze loty! Zaczelo sie od wylotu z Doha, lekko opóźnionego przez przedłużony załadunek, a 25 minutowe oczekiwanie w kolejce do startu dopełniło reszty. Znowu okazało się, że witry sa inne niż przewidywane i ladowanie bedzi kilka minut poźniej niż wynikało to z planu lotu - cóż, bywa! Zaś dolatujac już do naszego przeznaczenia czyli Waszyngtonu kontrolerzy co chwila albo nakazywali lot z kursem rozbieżnym po 30-40 stopni od planowanej trasy albo nakazywali zmniejszenie prędkości - wszystko to po to, aby jeszcze bardzie opóźnić nasz przylot. No dobrze, w końcu podchodzimy do ladowania, przebijamy chmury, dość wysokie bo na 1500 stopach, a że widzialnosć dobra drugi odpina autopilota w leci ręcznie. Będac już na 600 stopach widzimy jak samolot majacy przekołować przez pas zwyczajnie się na nim zatrzymał! Decyzja jedna i komenda kontrolera - "go-around"! Oczywiście w Stanach musi być wszystko inaczej, to i ten manewr robimy pod dyktando kontrolera a nie tak, jak to wynika z procedury - trudno! Pierwsze pytanie - ile macie paliwa! Mielismy niewielka rezerwę, ale w sumie nie było się czym chwalić, tak więc wkrotce otrzymaliśmy nowe wektorownie do ladowania. Kontrolerom coś sie poten teges, bo próbuja najpierw nas skierować na zamknięty w/g NOTAMów pas! Ale jedno pytanie i słychać jak lekko zwstydzony kontroler wydaje poprawione polecenie i kieruje nas na ten sam pas co poprzednio. Koniec końców po dodatkowym lataniu dookoła lotniska i 25 minutach ladujemy już bez dalszych przygód na lotnisku im. Dullesa w Waszyngtonie. I znowu się udało :)))) - Posted using BlogPress from my iPad
Napisz do Nas!


Liczba wizyt



Zobacz Księgę Gości

Odwiedziłeś Nas? Masz Uwagi? Będzie Nam miło jeśli dopiszesz się do Księgi Gości


Locations of visitors to this page
Pisz swój dziennik w Internecie
Blog należy do Syndykatu Blox.pl