Życie i praca polskiego pilota Qatar Airways
wtorek, 12 grudnia 2006
Igrzyska raz jeszcze

A w Doha leje i wieje chłodem... Pustynia wygląda niesamowicie zalana wodą, ale nie to jest problemem chociaż z pewnością też ma to wpływ na atmosferę i przebieg Igrzysk Azjatyckich. Po tych deszczach miasto jest dosłownie utytłane w błocie podobnie jak samochody ubłocone po dach po kilkukrotnym ledwie przejeździe przez uliczkę osiedlową a myjnie mają pełne ręce roboty i czeka się po minimum godzinę w kolejce. Na tym tle nawet mój samochód nie wygląda tak najgorzej...

Wybraliśmy się ponownie na Igrzyska do Sport City, tym razem na zawody lekkoatletyczne (ale nie te, na których wygrała zawodniczka z Bahrajnu). Ponownie z nutką zazdrości oglądaliśmy na wskroś nowoczesny Khalifa Stadium z ciekawymi łukowymi podporami oświetlenia:Khalifa

Mamy podstawy do dumy, ponieważ przy jego budowie także pracowali nasi rodacy chociaż pod obcym szyldem. W Sport City mieści się hala sportowa organizacji wspierającej rozwój sportu wśród młodzieży Aspire Academy.:

aspire

Pod dwoma pólkulami dachu, w umiejętnie podzielonym wnętrzu odbywa się jednocześnie do sześciu konkurencji sportowych, m.in. boks, zapasy, gimnastyka, badmington, kolarstwo torowe a także tak egzotyczne jak wushu czy kabaddi.

Jako że jesteśmy w kraju muzułmańskim także i w Doha Sport City nie może zabraknąć meczetu:

mosk

Koniec Igrzysk w sobotę 15-go i czekamy na następną dużą imprezę...

* * *

Kolejna nocka - tym razem Kuwejt. W Europie nocą lotniska zamierają, szczególnie w części pasażerskiej - zamyka się restauracje i sklepy. Związane jest to m.in. z protestami ekologów i innych grup nacisku - chodzi oczywiście o hałas generowany przez samoloty tak więc nocą pomiędzy 23 a 6 się raczej nie lata. Inaczej jest na Bliskim Wschodzie - tutaj latało i lata się także nocą. Jest to pozostałość z czasów, kiedy wysokie temperatury wyraźnie ograniczały osiągi (ładowność) samolotów i aby to choć trochę obejść latano nocą. Dopiero wprowadzenie samolotów odrzutowych, a szczególnie nowoczesnych silników turbowentylatorowych wyraźnie zmniejszyło ograniczenia latania w gorące dni.

Tak więc tutaj lata się i to sporo, działają bary i restauracje, a w Duty Free można zostawić duuużo forsy... Liderem jest Dubaj, w którym na dodatek kończona jest budowa nowego terminala przystosowanego oczywiście pod nowego Super Jumbo A380 - terminal powiększy się gdzieś dwukrotnie... Inne porty mają mniejszy ruch, ale robią wszystko aby uszczknąć nieco lukratywnego tortu, a my jesteśmy częścią tego planu bezsennie spędzając noce po okolicznych lotniskach. Kuwejt Jest raczej spokojny nocą, chociaż nie w części wojskowej - tutaj ruch jest non-stop, ale w końcu do Iraku ledwo kilkadziesiąt kilometrów...

czwartek, 07 grudnia 2006
Lecimy dalej, wyżej, szybciej...

Lecieliście kiedyś liniamii arabskimi? Jeśli tak, to pewnie zauważyliście że podczas lotu co jakiś czas pojawia się na ekranach kierunek na Kaabę czyli święty kamień muzułmanów mieszczący się w Mecce. Jak to działa? Ano w bazie danych komputera nawigacyjnego samolotu(!) znajduje się punkt nawigacyjny "Islam" - po jego wybraniu system pokazuje kierunek (azymut) i odległość.

islam Punkt Nawigacyjny Islam

Czy tylko po to, aby informować pasażerów? Brawo! Zgadliście - nie tylko! Korzystają z tego także piloci arabscy, bo jak na pobożnych ludzi przystało, 5 razy dziennie modlić się trzeba, obowiązkowo z głową zwróconą w kierunku Mekki. Ale jak? tutaj z pomocą przychodzi OBOWIĄZKOWE wyposażenie kokpitu samolotów Qatar Airways czyli... dywanik modlitewny. Kiedy przychodzi czas, rozkładają go zgodnie z kierunkiem i już.

dywanik Dywanik

Aczkolwiek, niektórym wystaczy modlitwa w "miejscu" pracy czyli w fotelu pilota, oczywiście po obowiązkowej ablucji nóg. Czasem dochodzi do ciekawych sytuacji, bo pilot-katolik żegna się przed i po locie, a muzułmanin - w trakcie, wtedy kiedy wypadnie pora... Ale śpieszę uspokoić - NIE MA sytuacji, kiedy samolot jest bez nadzoru - wszyscy piloci są PRZEDE WSZYSTKIM profesjonalistami i zawsze priorytetem jest bezpieczeństwo.

Coś się dziwnego dzieje z pogodą - po dwóch dniach ładnej pogody znowu leje od rana, ulice zamieniły się w rwące potoki lub całkiem niezłe bajora - w Doha dopiero zaczynają budować sieć kanalizacji burzowej. W sumie mogłem to łatwo przewidzieć, bo dopiero co umyłem auto ;-) zaczynamy sobie żartować, że jak tak dalej pójdzie, to wkrótce spadnie tutaj śnieg :-) Dla poniektórych jest tak zimno, że trzeba założyć kurtki (takie jak u nas przy pierwszych mrozach), szalik służy do przewiązywania wokół głowy, ale na nogach nieśmiertelne klapeczki...

Pogoda w tym rejonie jest raczej przewidywalna, aczkolwiek i zróznicowana - w niedalekim Kuwejcie (1h lotu z Doha) w nocy temperatura spada do +7 stopni czyli o jakies 8-10 stopni mniej niż tutaj, a zimą jeszcze bardziej. Po drugiej stronie Zatoki (tutaj - ZAWSZE Arabskiej lub po prostu - the Gulf; za Perską gotowi są się obrazić śmiertelnie!) w Iranie, zimą na górach nad brzegiem morza jest śnieg - a to ledwie jakieś 250 km w linii prostej. Jeśli ktoś tęskni do nart - proszę bardzo - Jordania wita ze swoimi ośrodkami narciarskimi w górach na pograniczu libańsko- jordańskim. Bez obaw - bez zbędnych "rozrywek". W ostateczności - zawsze można okrągły rok do Dubaju na największy chyba na tej półkuli sztuczny stok narciarski pod dachem. W Doha mamy tylko malutką górkę (pod dachem) - tak ze 150m długości, z której zjeżdża się na czymś w rodzaju dętki.

 

 

poniedziałek, 04 grudnia 2006
Igrzyskowe impresje

Wybraliśmy się całą familią na zawody pływackie. Chcieliśmy "pooddychać" atmosferą zawodów chociaż "naszych" oczywiście brak, ale dyscyplina widowiskowa i ranga zawodów znaczna. Chociaż - chyba emocje nie udzielały sie wszystkim równo:

kubus

Pływalnia ulokowana jest w Sport City w pobliżu Kalifa Stadium

nad którym już się zachwycałem. Podobnie jak nad wieżą:

wieżawieża1

Jest to bardzo ciekawa konstrukcja - posiada żelbetowy trzon, obudowana jest lekką konstrukcją z aluminium (chyba) i szkła. Chociaż ładnie iluminowana i wyposażona w ekrany telewizyjne a na szczycie płonie znicz to jeszcze nie jest w pełni wykończona wewnątrz, ale ma być restauracja i taras widokowy. Jak wiele ważnych obiektów w Katarze posiada specjalny apartament dla Emira - właśnie w okolicach ekranu tv, a ten wytęp po lewej to... basen. I niech mi ktoś powie, że "cysorz to ni mo klawego życia"!

Ale powróćmy do pływania - w sumie to mecz Chiny kontra reszta Azji, bo dominacja tych pierwszych jest wyraźna i to nie tylko w tej dyscyplinie. Muszę przyznać, że oprócz emocji sportowych duże wrażenie na mnie wywiera cała otoczka, a konkretnie technika zaangażowana do obsługi Igrzysk. Tak np. "latająca" kamera SkyCam

skycam

całkowicie zautomatyzowana, stabilizowana oraz zdalnie sterowana kamera tv, zawieszona jest na 4 linach umożliwiająca wykonywanie "latających" ujęć z niemalże każdego punktu hali. Innym ciekawy sprzętem jest ręczna (?) kamera:

Na pierwszy rzut oka - ot kamera przymocowana do wysięgnika który niesie facet na szelkach, dopiero po chwili widać że gość operuje nią bez większego wysiłku (mam na myśli podnoszenie/opuszczanie czy odchylanie od pionu), a kiedy idzie lub biegnie kamera przesuwa się wraz z nim pozostając na TEJ SAMEJ wysokości od ziemi a facet podskakiwał biegnąc z nią!! Taka trójwymiarowa stabilizacja ale na dużo większą skalę. Kawał niesamowitej inżynierii! (BTW: byłbym wdzięczny za sznurki jak to działa).

Na koniec ciekawostka:

bmat

nie zdążyli zamontować bankomatów na stałe to są przewoźne :-)

 

niedziela, 03 grudnia 2006
Igrzyska rozpoczęte!

No i zaczęło się! Po kilku latach przygotowań z wielką pompą w piątek rozpoczęły się XV Igrzyska Azjatyckie Trzeba przyznać, że ceremonia otwarcia robiła niesamowite wrażenie - oczywiście najlepiej odbiera sie takie wydarzenia osobiście bo zdjęcia czy nawet relacja TV nie oddają całej atmosfery.

(Tak na marginesie - nie wiem, co za ..... wymyślił polską transkrypcję nazw arabskich - w życiu nie słyszałem, żeby ktoś tutaj mówił "Dauha" czy "as Sani"?? Ani to fonetycznie, ani arabskie czy angielskie ani nijakie - mówi się - i pisze żeby było jasne Doha i al-Thani)

Widowisko odbyło się na totalnie odnowionym Kalifa Stadium - fantastycznie nowoczesnym obiekcie sportowym, wyposażonym w ponoć największy na świecie ekran wideo typu LED. Stadion stanowi znajduje się w niesamowitym Sport City, którego charakterystycznym punktem z daleka widocznym jest wieża widokowa i tv, którą budowała belgijska firma rękoma m.in. 140 Polaków. Pomimo cen - 500QR (ok. 400 złotych!) biletów na otwarcie nie było już od dłuższego czasu, ale po interwencji w Biurze organizacyjnym grupa 40 Polaków (spośród budowniczych wieży) otrzymała wejściówki. Ceremonię przygotował i poprowadził międzynarodowy zespół producentów, choreografów, kompozytorów i innych pod wodzą australijczyka Davida Atkinsa. Tworzyli oni m.in. oprawę Olimpiady w Sydney 2000 oraz Igrzysk Commonwealthe'u 2002, nie brakowało także ludzi pracujących także przy oprawach innych imprez jak Ateny 2004, Igrzyska zimowe 2002, FIFA2002 czy nawet koncertów... Live Aid, Dire Straits czy Pink Floyd, Rolling Stones. Dzięki temu powstałe widowisko imponowało rozmachem i tempem, pełne było odwołań do tradycji arabskich, Dalekowschodnich ale także i starogreckich, uniwersalnych a kończyło się spojrzeniem w przyszłość, która w przypadku Kataru dzięki m.in. umiejętnie dywersyfikowanymi pieniędzmi z ropy i gazu rysuje się nieźle. Oprócz występów artystów azjatyckich wystąpił też J. Carreras. Po paradzie uczestników nastąpiło otwarcie Igrzysk przez Emira obecnego z jedną tylko, ale za to najpiękniejszą żoną - Mozą od której trudno było wzrok oderwać. Następnie najmłodszy z synów al-Thani wjechał konno na wysokość kilku(!) pięter i zapalił znicz - coś wspaniałego! Całą imprezę zakończył pokaz fajerwerków. Po czym nastąpiło coś bardzo rzadkiego - rozszalała się potężna burza, która zalała całe miasto, jako że lało do rana. Norma deszczu na zimę chyba już się wyczerpała! Inszalla... ;-)

show

Zdjęcia może nie są najlepszej jakości, ale zdecydowaliśmy się je pokazać, żeby chociaż trochę oddać atmosferę imprezy.

piątek, 01 grudnia 2006
Grudzień

Nawet się człowiek nie obejrzał a tu już grudzień czyli najdroższy miesiąc roku :-)

Koniec listopada był dość pracowity i nie bardzo było kiedy zasiąść do klawiatury. Dużo godzin pracy, ale mało latania - cóż, czasem w tym fachu trzeba i tak.

Właśnie wróciłem z Wiednia, który oczywiście żyje już świąteczną atmosferą - ulice przystrojone, uliczne świąteczne kramy ze świątecznymi drobiazgami a także grzańcem - pyszota! No i nieprzebrane tłumy - można napawać się taką atmosferą bez końca, szczególnie po przylocie z Dohy. Oczywiście pobyt w Wiedniu bez wizyty u Trześniewskiego (obłęd kanapeczki!) czy sznycla po wiedeńsku byłby nieważny ale - bez obaw, umiem się zachować i nie popełniłem gafy ;-)

Cały Katar a zwłaszcza Doha żyją rozpoczynającymi właśnie dzisiaj XV Igrzyskami Azjatyckimi - zaraz Madzia jedzie na rozpoczęcie, tak więc myślę, że możemy liczyć na jej relację :-) Ciekawe, jak sobie poradzą, bo o ile obiekty sportowe wyglądają na świetnie przygotowane, o tyle w lesie zostały drogi i część infrastruktury. Spóźnili się też z hotelami do tego stopnia, że zamówiono 3 statki hotelowe i zacumowano je w porcie. Mimo to, brakuje miejsc w hotelach i będziemy latać do Bahrajnu i Emiratów i dowozić stamtąd codziennie (!) setki sportowców i działaczy słowem - szykuje się niezły młyn. Jakby tego było mało ostatnie tygodnie jak na tę porę roku i Dohę są wyjątkowo chłodne, a przede wszystkim deszczowe - dzisiaj na przykład leje z małymi przerwami od rana.

Zobaczymy jak wyjdzie.

P.S. Dzięki za słowa wsparcia - postaramy się nie zawieść.

niedziela, 26 listopada 2006
Nocka
Ach, ja tego nie lubie! Mam na mysli nocne latanie, a raczej siedzenie - takie np. AUH (Abu Dhabi) w ktorym wlasnie siedze. Zgodnie z ostatnimi tryndami, latamy na noc do okolicznych portow - oprocz AUH takze Dubaj i Kuwejt, gdzie odstep miedzy przylotem a wylotem jest ok. 4-4.5 godziny. No i w ramach oszczednosci zamiast do hotelu zaloga udaje sie do Business Lounge'u gdzie oczekuje na powrot. Jesli jest pusto to OK - mozna zjesc cos smacznego a nawet troche kimnac, ale niech sie trafi jakas wesola grupa (bywalo) to o snie mozna zopomniec. Wtedy rano za swiezo to sie nie wyglada a jeszcze trzeba leciec - coz - oczy na zapalki, kawunia i jazda! Po powrocie trudno przy dzieciarni odespac i potem chodze przez pol dnia lekko trykniety. Juz wole leciec cala noc, bo cos sie robi a nie siedzi i mlynka palcami kreci Ale - "what to do?" - ktos musi, niecodziennie mozna poleciec na Seszele czy Maledivy ;-)
sobota, 25 listopada 2006
Seszeli c.d.

Obiecaliśmy więcej fotek więc oto one.

Seszele to ciągle dzika tropikalna przyroda, a wyspy obfitują w malownicze zakątki jak chociażby taka oto dzika plaża w małej zatoczce:

dzika plaża

Idealna miejsce do nurkowania (z rurką, bo na więcej nie ma czasu jak się jest krótko), a potem grill.

Na plaży sporo takich mieszkańców:

krabik

trzeba tylko uważać, na co się staje

;-)

Jak już pisałem - nadchodzi pora deszczowa, tak więc burze i opady mogą być intensywne, chociaż raczej krótkotrwałe.

Wtedy szczyt góry na wyspie tonie w chmurach:

chmura

Na pierwszy rzut oka, ludzkie siedziby znajdują się blisko plaży lub dróg, ale jeśli uważniej się przypatrzyć to na zboczach gór wśród tropikalnego lasu można odnaleźć sporo malowniczo położonych domów.

domki

 

A małej zagrodzie na terenie hotelu można spotkać takich oto mieszkańców:

żółwie

Wieczorem w ramach na przykład oczekiwania na kolację można wybrać się na spacer na plażę i napawać się widokami:

widoczek

 

wtorek, 21 listopada 2006
SEZ

Dla niewtajemniczonych - kod IATA Seyshelles Airport Int, lotniska międzynarodowego na wyspie Mahe w archipelagu Seszeli na Oceanie Indyjskim.

pas 31
Jest bardzo malowniczo położone na wschodniej części wyspy. Jest główną bazą i siedzibą Air Seyshelles, Chociaż bazą to chyba za mocno powiedziane - na głównej płycie postojowej jest miejsce na 4 duże samoloty (rzędu A330/B767) i 4 mniejsze jak np. Short 360 czy Twin Otter, za to przynajmniej pas startowy jest wystarczający do operowania dużymi samolotami jako że ma 3100m długości, wyposażony jest w ILSa oraz VORa. Jednakże uważane jest za średnio trudne - głownym problemem jest spore oddalenie lotnisk zapasowych (mam na myśli duże samoloty, wymagających minimum 2000m pasa startowego) - najbliższym jest... Mogadiszu w Somalii, oddalone jakieś 750NM (mil morskich 1NM=1.825km) lub Mombasa w Kenii (900NM). Tak więc obowiązującą procedurą (tzw. Isolated Island procedure) jest dolot z zapasem paliwa na 2 godziny lotu - wymagane przepisami na ew. usprawnienie lotniska. Realnie natomiast - bierze się paliwo "po korki" i po lądowaniu przeważnie jest go o wiele więcej.
Innym problemem może być pogoda, szczególnie tylny lub boczny wiatr co może spowodować konieczność lądowania w dosyć turbulentnych warunkach, a góra z boku wznosi się stromo ponad 900m nad poziom lotniska, tak więc go-around zawsze wykonuje się na północ.

widok z kokpitu

Jako że na Oceanie zaczyna się sezon zimowych monsunów tak więc doszły burze i przelotne chociaż intensywne deszcze. Czasami bywa "i smieszno i straszno" szczególnie kiedy ląduje się po całonocnym locie, oczy zamykają się same, a samolot posadzić trzeba.
Qatar Airways lata na Seszele od ok. 2 lat - miejscowi regulują ilość turystów ograniczając ilość lotów na wyspy. Wyspy oferują niezapomniane widoki, atrakcje sportów wodnych i nurkowania a przede wszystkim niezwykle przyjaźnie nastawionych tubylców. Ich życie toczy sie niespiesznie i sprawia wrażenie jakby czas sie zatrzymał.
Ostatni weekend pędziliśmy tam z żonką której niniejszym oddaję głos.

Plaża
Teraz trochę ja napiszę ( żona ) o naszej podróży na Seszele:)). Jest to baaardzo romantyczne miejsce ze wspaniałymi zielonymi widokami i płynaca z każdej knajpki muzyka kreolska. Nie ma tam super luksusowych hoteli ale te które są bardzo drogo kosztuja niestety. Na Seszelach płaci sie za dzikość i za widoki, których nie ma nigdzie na świecie. Tylko tam rośnie owoc chlebowy i zielona papaya a rosnące mango mozna spotkać w każdym ogródku jak u nas jabłka:). Spędziliśmy trzy wspaniałe dni, dołączymy zdjęcia żeby chociaż troche przybliżyc Wam te egzotyczne miejsce.

Wpis powitalny ;-)
Witam wszystkich!
W końcu dałem się namówić mojej kochanej Żonie i zaprzęgnąłem się do orki, a raczej klawiatury. Długo podchodziłem do tematu jak do jeża, ale żony to potrafią przekonywać!!
Do tej pory byłem raczej biernym użytkownikiem internetu ale w końcu przyszła kolej na mnie. Dlatego proszę moich gości o wyrozumiałość, przynajmniej jeśli chodzi o wizualną stronę naszego bloga.
Katar to jedno z najmniejszych ale i najszybciej rozwijających się państw w Zatoce Arabskiej na Bliskim Wschodzie. Jest też siedzibą jednych z najdynamiczniej rozwijających się linii lotniczych w regionie - Qatar Airways.
Od ponad 2 lat latam w Qatar Airways jako Kapitan Airbusa A320 i wraz z rodzinką mieszkamy w stolicy Kataru - Doha.
Blog powstał po to, aby uwiecznić nasze impresje i przemyślenia związane z tym miejscem oraz miejscami w których bywam dzięki swej pracy.
Znajdą się tutaj przede wszystkim wpisy dotyczące dwóch najistotniejszych dla mnie spraw: mojej rodziny i latania, chociaż nie tylko
No to - zapinamy pasy i "Od śmigła"


13:21, piotr.smietana , Dzień po dniu
Link Dodaj komentarz »
1 ... 21
 
Napisz do Nas!


Liczba wizyt



Zobacz Księgę Gości

Odwiedziłeś Nas? Masz Uwagi? Będzie Nam miło jeśli dopiszesz się do Księgi Gości


Locations of visitors to this page
Pisz swój dziennik w Internecie
Blog należy do Syndykatu Blox.pl