Życie i praca polskiego pilota Qatar Airways
poniedziałek, 06 października 2008
Przedziwne historyjki

Piotrusia niestety nie ma, ciagle w powietrzu. Dzisiaj zadzwonil z Kuala lumpur, ze zgubil ukochanego iphona:( przykro ale mogl lepiej zadbac o telefon! Jednak nie o tym chce napisac.

Moja przyjaciolka Mazusek blogowy opisala pewna historie ktora przytrafila sie naszemu znajomemu Libanczykowi i nie moge tego nie zamiescic rowniez i u nas. Libanczyk od prawie dwoch lat jest managerem kilku sklepow w Doha. Stali bywalcy to przewaznie miejscowi Katarczycy,  oni jak wiadomo maja tutaj najwiecej pieniedzy i lubia je wydawac. Pewnego dnia do sklepu przyszla pani lokal zakryta od stop do glow, kupic pare rzeczy. Libanczyk mily usmiechniety zaproponowal wszystko co naj naj ( ma z tego prowizje) i zadowolona klientke rowniez. Chyba zbyt bardzo byl uprzejmy poniewaz Kataryjka zaczela przychodzic kazdego dnia i pytac raz o nowy towar a raz o ow Libanczyka.

Na poczatku tylko pytala, pozniej zaczela dzwonic ale nie takie zwykle sobie dzwonienie, potrafila dzwonic 40 i wiecej razy dziennie!! Libanczyk przestal odpowiadac na telefony, ma w koncu zone i dziecko ale to nie przeszkadzalo pani lokal w polowaniu na mezczyzne, ktorego uznala mezczyzna  swojego zycia! Dzwonila pisala smsy az w koncu zona nie wytrzymala i wyslala do niej wiadomosc, zeby dala spokoj on jest zonaty i ma dziecko!!

A Kataryjka jak to??? Przeciez to jest moj maz a nie twoj!!! i jakie dziecko chyba dziecko lalke masz!! I zaczelo sie!! Telefony do zony i Libanczyka z pytaniami czy robisz z nim.....( nigdy nie wypowiedziala slowa seks ) on nigdy nie widzial jej twarzy, nigdy nie spotkal sie z nia prywatnie poniewaz Katarczykom nie wolno spotykac sie z kobieta lub mezczyzna w miejscach publicznych przed slubem! Przerodzilo sie to w totalna obsesje! Pani lokal przez dwa lata przychodzac do sklepu ubzdurala sobie w glowie, ze to jej maz i to ona jest jego kobieta i on ja rowniez na pewno kocha!! Modli sie do Allaha aby oddal jej mezczyzne skradzonego przez inna kobiete!! Absolutnie stworzyla sobie w glowie swoj wlasny swiat i tak bardzo w to uwierzyla, ze zatrula zycie Libanczykowi jego zonie rowniez jego pracownicy musza uciekac na widok atakujacej pani lokal!! 

Zastanawiam sie czy kiedys sobie odpusci??? Moze jest chora?? A moze taka kultura i mentalnosc??? Czekam na komentarze:) 

środa, 09 lipca 2008
W Polsce czyli....

...w domu. Dzieci przylecialy 2tyg przed nami wiec moglismy sobie razem jak paniska leciec w buisness class zeby niby odpoczac. Niestety nie dalo sie! Tuz za nami siedzial facet, ktory tak chrapal ze zagluszal nawet prace silnikow. We Frankfurcie okazalo, sie ze nasze walizki sa za ciezkie i musimy wypakowac 8kg. Obwiesilismy sie jak wielblady i jakos dolecielismy do Warszawy. Nowe lotnisko... no coz troche jak w zoo wszedzie metalowe siatki, jakbym miala niby kogos ugryzc. I nareszcie utesknione spotkanie z przyjaciolmi:) byly lzy, wodka mietowa i nowy sasiad, ktoremu dzieci przeszkadzaja i mocno nas namawial na wyprowadzke z bachorstwem do domu a nie cholera mieszkanie sobie kupilismy!! Przeciez my bylismy pierwsi prawda?? Tak tez panu powiedzialam, ze ja tu od poczatku mieszkam i to ja radze sie wyprowadzic. Zamierzam mu umilic troche wakacje:) Serdecznie zapraszamy z dziecmi do nas:) mile widziane pozne godziny, mozna krzyczec, skakac i jezdzic na rolkach, wszystkie chwyty dozwolone!!

sobota, 03 maja 2008
Katmandu inaczej:)
Pytalam Piotra jak to jest z tym Katmandu, poniewac po wyladowaniu przyslal mi smsa, ze byla burza i silny wiatr a zatem niezle jaja z ladowaniem. Wiec laika jezykiem napisze jak to ladowanie wygladalo:) tak po babsku! Piotrus mowi tak: lecisz sobie lecisz i nagle ostro dajesz w dol! W samolocie huczy, trzesie (bo wiatr i burza) a ty dajesz ostro w dol jak na roler coaster bo z jednej strony gora i z drugiej strony gora!! ( Domyslam sie ze ludziska maja pelno w gaciach) pozniej podobno sie wyrownuje i laduje tak normalnie:) To juz teraz rozumiecie jak sie laduje w Katmandu??
poniedziałek, 21 stycznia 2008
Dzisiaj bez tytulu

Nie ma weny na tytul sorrki:) Piotr polecial a ja zasiadlam do komputera i glowie sie nad CV!! W srode mam spotkanie w Qatar Airways i mam nadzieje, ze bedzie juz wszystko jasne od kiedy i gdzie bede pracowac. Juz chyba dosc tego siedzenia w domu a tutaj calkiem niezle placa wiec musze sie zalapac bo chyba w Polsce mialabym marne szanse po tylu latach spedzonych przy dzieciach w domu.

Nareszcie jest cieplej! Nawet 22 stopnie wiec zdjelam kurtke a dzieci sweterki szkolne. Wieczorem babski wieczor jak zwykle u Sylwii naszego Mazusa. Uwielbiam nasze katarskie zycie towarzyskie. Ostatnio wybralysmy sie do Palomy, to taki sympatyczny klub w hotelu z muzyka na zywo i nie tylko:). Jakze milo bylo popatrzec na rozne wynalazki i pozbawic sie wszelkich kompleksow:) DZiewczyna mloda lat pewnie ok 30 waga natomiast 200kg, krotka spodniczka ktora ledwo ledwo majtki zakrywala i kurcze ona miala to w nosie!! Swietnie sie bawila w towarzystwie calkiem fajnych facetow. Nam jakos kiepsko tym razem poszlo i wrocilysmy do domu z niczym:) Maz jak przeczyta to.........:) chociaz sam ostatnio zaczal wypuszczac sie na lowy do Irish pub i nawet kupil sobie nowe ubrania, chyba wlasnie w tym celu:)

Ok musze pogonic Piotra do jakiegos wpisu o tych jego samolotach, zeby nie nudzic wiecej naszym zyciem codziennym...

piątek, 04 stycznia 2008
Zlamany obojczyk
Niestety Kubulek zlamal sobie obojczyk i teraz przez 3tyg musi nosic raczke w specjalnym rekawie. Nie ma mowy o przedszkolu przez najblizszy miesiac moze nawet i dluzej. Jestem uziemiona ale co zrobic, raczke musimy wyleczyc. Piotr wpadl na 12 godzin do domu:) dzisiaj wieczorem znowu gdzies frunie!
środa, 02 stycznia 2008
maly wypadek
CZasami jak otworzymy szafe to wypadaja ubrania prawda? Nam wczoraj wypadl Kubus! Kubus dosc zywotny brzdac lubi wejsc i zajrzec wszedzie tam gdzie nawet sie nie da. Jedziemy zaraz do kliniki bo cos kiepsko sie raczka rusza:(
wtorek, 01 stycznia 2008
Sylwester

Ale sie dzialo! Noc Sylwestrowa spedzilismy u naszych dobrych katarskich znajomych, bylo kilka par i bawilismy sie zajebiscie! (nie ma moderatora?)

to my

3 amigos

Teraz leczymy kaca piwem a raczej kolejnym piwem i tak sobie mysle, ze mamy tutaj bardza fajna paczke przyjaciol:) i wcale nie chce mi sie stad gdzies uciekac. Do domu wrocilam bez butow a teraz pije piwko zeby sie ciut lepiej poczuc:) i jest mi baaardzo dobrze, chociaz tesknota za krajem jest wielka to jakos dajemy rade na tej pustyni. Teraz troszke o naszych kochanych przyjaciolach: Ewelinka- jest mi tak bliska jak siostra i to byla milosc od pierwszego wejrzenia jakas niesamowita chemia zadzialala, no ale nie myslcie ze ja to jakas jestem nie tego ok? Caly czas mowa o przyjazni! Sylwia: nasz kochany Mazusek, pierwsza poznana Polka w Katarze, bez Sylwii nie da sie tutaj ciagnac naszego zycia pustynnego. Zawsze mowila jak uwielbia Dohe, kiedy ja patrzylam na to wilkiem i czekalam zeby zwiac stad gdzie pieprz rosnie. Na Sylwie i Ewelinke mozemy zawsze liczyc. Moj maz Piotrus biedny chlopak zalatany i byl bez bratniej duszy az do momentu kiedy pojawily sie w Doha Budziki:) nowe Polskie malzenstwo, z ktorymi bawilismy sie na Sylwka. Nareszcie fale mojego meza uwielbiamy ich! Marcin i Iza pracujaca w al Jazira! To oni zorganizowali nam te noc! I wreszcie nasz ukochany pan doktor Andrzej! Zawsze mozna bylo na niego liczyc, jezdzil z nami po szpitalach, leczyl nas, podawal nam leki i robil to wszystko za darmo a teraz musi nas opuscic i wraca do domu:( Moglabym tak wymieniac i wymieniac ale nie moge robic zbyt dlugiego wpisu bo nie doczytacie nas i co to bedzie?? Statystyki nam spadna:)

Zyczymy wszystkiego co najlepsze i zeby bylo jeszcze lepiej w nowym 2008 roku!

niedziela, 30 grudnia 2007
Tioman
Obiecane zdjecia z mojej wspolnej wyprawy z siostra na wyspe Tioman sa tutaj
czwartek, 27 grudnia 2007
I co ja robie tu
Piotr polecial ale to zadna nowosc! On tak ciagle lata i lata a ja mam swoje towarzystwo imprezowe, bez tego zginelabym jakas dziwna smiercia. Obmyslamy noc Sylwestrowa; moze na pustyni....... moze do baru..... albo przykleimy sie do kogos do domu... ale to chyba zbyt nudne tak w domu siedziec wiec chyba pustynia i sylwestrowe grillowanie:) Chyba juz przywyklam do Kataru i czuje, ze uzalezniam sie od tego wygodnego zycia a przede wszystkim od wspanialych ludzi i co tu duzo gadac ja lubie to arabstwo. Czesc mojego dziecinstwa spedzilam w Emiratach i jakos tak mnie tu ciagnie i czuje sie jak u siebie. Moj kolega Libanczyk ciagle mnie pyta co ja w tych Arabach ciekawego widze??? A ja mu na to ,ze oni mi pachna nie odrzucaja swoim wygladem. Arabki piekne kobiety, zadbane i tak samo jest z facetami A ja lubie ladnych ludzi. Juz nawet odzwyczailam sie od polskiego chamstwa z ktorym spotykam sie zawsze w wakacje, niestety ale to przykre, ze tak jest. Przedzial wiekowy w tutejszych klubach barach czy jak kto woli pubach jest do stu lat. Nikogo nie dziwi, ze do klubu wchodzi babcia z mezem dziadkiem i na dodatek tancza! Ostatnio spotkalo mnie cos strasznie smiesznego:) Po n kolacji wigilijnej wybralismy sie wszyscy do klubu w hotelu Rydges. Oczywiscie  stan nasz nie byl zbyt trzezwy wiec i zabawa byla przednia. W pewnym momencie podchodzi do mnie jakis tam Arab z oczami teskniacymi za rozumem i mowi: Ja ciebie znam!!! Wiec pytam tak? A skad? On mi na to, ze z telewizji Qatar tv chanel2!!! Myslalam , ze padne ze smiechu bo przypomnialam sobie, ze ten gosc to taki egiptus u ktorego kupujemy falafele(kotleciki z grochu) a ostatnio jak byla u mnie siostra to skojarzyla im sie wlasnie z jakas baba z tv tutejszej. Wiec on jak mnie tam zobaczyl to chyba byl najszczesliwszym czlowiekiem w Rydges bo mogl zamienic jedno zdanie:). Zawsze jak kupujemy te falafele to tak biedaczek patrzy i patrzy z zaciekawieniem na nas jak na ludzi z kosmosu albo z telewizji:)
Kubulek

Wczoraj wieczorem lezymy sobie z Kubusiem w lozeczku i rozmawiamy: 

ja: wiesz Kubus bardzo Ciebie kocham

Kubus: a cemu?

ja: bo jestes moim dzieckiem, kochanym syneczkiem

Kubus: a cemu?

ja: byles u mnie w brzuszku i juz wtedy Cie kochalam

Kubus: nie bylem w bzusku, bylem w sklepie! 

sobota, 22 grudnia 2007
Sledzik
Juz drugi raz odbylo sie spotkanie w ambasadzie na tzw. sledziku. Jakos tak bylo dziwnie:( nie ma tych spotkan polonijnych zbyt wiele ale jak juz spotykamy sie raz w roku, to chociaz chcialoby sie wspolna lampke wina wypic a tu nic. Owszem byla wodka jedna butelka ale co to jest dla wyglodnialych chlopcow, ktorzy pracuja tutaj na budowie. To dziwne, ze w niektorych ambasadach jest budzet na taka impreze a u nas w Katarze to chyba nie ma nic:( a moze dopiero trwaja poszukiwania Kataru na mapie??? Jutro biore sie za pierogi, chyba drugi raz w zyciu bede to robic. Swieta bez karpia:( smutno bedzie mi bez tej rybki no i bez meza ale znajomi i przyjaciele z cala pewnoscia zjawia sie u mnie w domu i zasiadziemy do wspolnego koledowania. Moze bedzie nawet wesolo troszeczke. Jakos bedziemy sie pocieszac odpowiednimi soczkami:)
poniedziałek, 17 grudnia 2007
Podsluchane
Bedac ostatnio na zakupach w Villaggio, bardzo zainteresowala mnie dosc ostra i glosna dyskusja Katarczyka z obsluga sklepu. Sklep z wyszukanymi meblami, rowniez zajmujacy sie wystrojem wnetrz. Jak wiadomo duzo tutaj bogatych ludzi wiec i ceny odpowiednie:) ow Katarczyk kupil piekna komode z doczepionym lustrem za jedyne 58tys riali to jakies 50tys zl. BYla to jedna jedyna komoda w sklepie i w dodatku stala na wystawie ale czego nie robi sie dla lokalnych ludzi. I tak komoda przyjechala do domu pana, pan rozpakowal i bardzo mocno sie zdziwil bo myslal, ze kupuje komode razem ze sciana, do ktorej byla dostawiona!!!! A bez sciany to on tej komody nie chce! I jak to teraz takiemu wytlumaczyc, ze sciana jest wystrojem wystawy i nie mozna tego kupic??
niedziela, 16 grudnia 2007
Nasze wakacje
Ostatnio dosc duzo u nas sie dzieje, stad male zaniedbanie w pisaniu. Piotr wlasnie skonczyl urlop a ja wykorzystalam jego wolny czas na ucieczke z Kataru sama bez dzieci. Zrobilam sobie wakacje w Singapurze u siostry i na malowniczej wyspie Tioman. Zdjec bedzie duzo:) Pozniej Piotr polecial z dwojka starszych dzieci do kraju, oczywiscie na wielkie zakupy kielbasiane i nie tylko. Zatem mamy Katarska lodowke wypchana naszym pysznym krajowym jedzonkiem:) jest nawet szarlotka upieczona przez moja mame!! Piotr swieta spedza na Malediwach a my w domu z nasza polonia bedziemy koledowac do bialego rana. 
sobota, 27 października 2007
Film?

Ciagnij, ciagnij!!! Za siebie go pociagnij! Na milosc Boska nie trzymaj za koniec!!! Wygina sie! Zaraz go zlamiesz!! O idzie, idzie patrz jak pod wiatr staje! Pchaj Irek no wypchnij go!

To zaden film pornograficzny:) wybralismy sie poplywac katamaranem nie majac zielonego pojecia jak to sie robi a te okrzyki wydawal z siebie nasz zeglarz instruktor. Wiecej o naszych wyprawach weekendowych na plaze i lodke napiszemy pozniej.

czwartek, 18 października 2007
Zero
Przy vertigo zero alkoholu przez najblizsze pare miesiecy, zero jazdy samochodem , jaka jazda? Jak ja z lozka wstac nie moge i zero seksu bo to troche buja aaaa i nie moge pisac potrojnych usmieszkow bo Piotrus mowi ze to giegowe wiec bedzie jeden:) Jedno co moge to lezec i jesc w jakis ograniczonych porcjach zeby nie zrobic sie mega wielka baryla. Troche jak ciezarna w ostatnim miesiacu ciazy albo zaraz po porodzie. Chora zolza- tak mnie maz przed chwila nazwal:) a ja nawet nie mam wymagan wielkich! No moze jedno, jak mi to minie to musze wyjechac sobie sama bez dzieci gdzies do Ciechocinka np. na Malediwy.

Blogged with Flock

 
1 , 2
Napisz do Nas!


Liczba wizyt



Zobacz Księgę Gości

Odwiedziłeś Nas? Masz Uwagi? Będzie Nam miło jeśli dopiszesz się do Księgi Gości


Locations of visitors to this page
Pisz swój dziennik w Internecie
Blog należy do Syndykatu Blox.pl